Snake.io – jest joystick, jest lepsza grafika, w ogóle jest lepiej!

0
1355

Chyba każdy z Was słyszał już o Slither.io. W ostatnim czasie to jedna z popularniejszych gier na Androida. Niestety, niepozbawiona wad, a te – jak pewnie wiecie – potrafią na tyle zniechęcić gracza, że postanowi zrezygnować z zabawy. Dłoń do zbuntowanych, którzy mają w zwyczaju mówić: „nie zagram dopóki to i to nie zostanie poprawione!”, wyciągają twórcy produkcji Snake.io. O dziwo, ta podróbka jest naprawdę świetna!

Jeżeli dokładnie czytaliście mój wpis dotyczący Slither.io (a łudzę się, że tak było), na pewno pamiętacie, że głownie przyszło mi w nim narzekać na sterowanie. Zresztą, podobne zdanie do mojego ma ogromna liczba ludzi w całym Google Play, więc nie jest to żadna fanaberia. W Snake.io system sterowania został przygotowany tak, jak powinien być w przypadku oryginału. Mamy po lewej stronie gałeczkę, a po prawej przycisk do przyspieszania. Działa to super, dzięki czemu zawsze robimy to, co w danym momencie przyszło nam do głowy.

Snake.io

W kwestii zasad i trybów rozgrywki nic się nie zmieniło. Nadal celem numer jeden jest zostanie najdłuższym wężem na planszy, a zabawa polega na zjadaniu kolorowych kulek i manewrowaniu długim, mobilnym przyjacielem w taki sposób, by wpadali w niego przeciwnicy. Oczywiście, wszystko to w trybie online. Nie ma możliwości, by zagrać z botami czy kolegami i koleżankami podłączonymi do tej samej sieci.

Podróbki nigdy nie mają ze mną łatwo. Zawsze patrzę na nie spode byka. Snake.io przypadł mi jednak do gustu niemal od razu, bo – według mnie – również w graficznie wypada znacznie lepiej na tle pierwowzoru. Gra się po prostu znacznie przyjemniej, a to jest przecież najważniejsze.

Twórcy Snake.io chwalą się tym, że w ich grze trudno napotkać problemy w postaci lagów i tym podobnych. Tak, mają rację, ale trzeba wziąć pod uwagę, że póki co apka jest mało popularna. JAk będzie jej serwery oblegało tak wiele osób, jak w przypadku Slithera – pogadamy!

Snake.io można dorwać w Google Play za 0 złotych. Wypróbujcie i sami odpowiedzcie na pytanie, czy uczeń nie jest w tym przypadku lepszy od mistrza.