Pop Voyage – Suzie i jej… balony

0
716

Zanim ogłosicie całemu światu, że tworzę dwuznaczne, dziwnie kojarzące się tytuły, musicie wiedzieć kilka rzeczy: bohaterka Pop Voyage naprawdę ma na imię Suzie, a rozgrywka w opisywanej produkcji od początku do końca skupia się na urodzinowych balonach. Rzecz jasna, takich pompowanych, kolorowych i o różnych kształtach.

Za produkcją gry opisywanej w tym wpisie stoi studio Thumbspire. Bez dwóch zdań można powiedzieć, że jest to nowy gracz na rynku, bo strategii o hodowaniu trawki raczej nie można nazwać ambitnym i wciągającym tytułem, a to właśnie głównie stworzeniem tego rodzaju gry szczycą się ludzie ze wspomnianej firmy.

macz

Na pewno Pop Voyage trafia w dzisiejsze trendy, ale nie jest aplikacją, którą można polecać dosłownie każdemu. Jeżeli nie jesteście wielkimi miłośnikami układanek, pewnie nie będziecie zbyt zaciekawieni tym tytułem, a decyzję o jego odinstalowaniu przyjdzie Wam podjąć po dwóch, trzech pierwszych levelach.

Nie ma sensu pisać na temat głównej bohaterki aplikacji oraz o innych postaciach występujących w wirtualnym świecie. Tak naprawdę zamiast Suzie mogliby być Marek, Krystynka albo Jola, a zadanie i tak polegałoby na łączeniu barwnych balonów, zbieraniu punktów i odblokowywaniu kolejnych plansz.

Niczego rewelacyjnego się po Pop Voyage nie spodziewałem, dlatego nie mogę napisać, że się na niej zawiodłem. Uważam, że nie jest to jakaś wyjątkowo udana produkcja, a po prostu kolejna apka logiczna z gatunku match-3. Na szczęście, trudno wypatrzeć się w niej wielu minusów.

macz1

Audiowizualnie gra z tego wpisu nawiązuje do najlepszych w branży i wychodzi jej to nie najgorzej. Doskonale widać na screenach, że Pop Voyage to barwna i ciesząca oko „mobilna zabawka”, która udowadnia, iż bez wyjątkowych fajerwerków także można stworzyć coś ładnego, a zarazem prostego.

Liczba plansz w Pop Voyage powinna bez problemu wystarczyć na kilkadziesiąt wakacyjnych dni. Niestety, powodem takiego, a nie innego stanu rzeczy są limity, które wymuszają na nas regenerację życia po zaliczeniu wpadki. Nikt się chyba już tym jednak nie przejmuje. W końcu takie rozwiązania to standard.