Nom Cat – no, koteczku, zjedz za mamusię!

0
693

Kiedy tylko zobaczyłem Nom Cat wśród polecanych nowości, unikałem tej produkcji jak ognia. Mimo że nie do końca wiedziałem, co takiego oferuje, screeny wyraźnie wskazywały na to, że jest ona kolejną grą skupioną na śrubowaniu rekordów, gdzie każda plansza wygląda tak samo. Cóż, chociaż przypuszczania okazały się zgodne z prawdą, sama apka zrobiła na mnie znacznie lepsze wrażenie, niż zakładałem.

Jak łatwo można wywnioskować z nazwy gierki, w Nom Cat najważniejszy jest kot, a mówiąc dokładniej – dwa koty. Występujące na wyświetlaczu zwierzaki są strasznie głodne, a naszym celem jest ich nakarmienie. Co prawda, pyszne, świeże rybki same się pojawiają i trafiają do pyszczków, ale raz na jakiś czas zamiast nich zza ekranu może wyskoczyć bomba, której – to dość oczywiste – musimy za wszelką cenę uniknąć.

cat1

Rola gracza w Nom Cat ogranicza się tylko do dotykania ekranu z lewej i prawej strony. Kiedy chcemy, by bohater otworzył buzię, trzymamy na nim palec, natomiast w odwrotnej sytuacji – po prostu go puszczamy. Oczywiście, w teorii wydaje się to całkiem proste, ale możecie mi wierzyć, że skupianie się na uzupełnianiu dwóch brzuszków naraz wcale do łatwych czynności nie należy.

Tak, jak już pisałem – i co zresztą widać na screenach – koty z produkcji Nom Cat jedzą ryby. Zazwyczaj są to takie zwykłe, morskie stworzenia, chociaż zdarzają się też okazy w złotym kolorze. Dzięki tym ostatnim możemy kupować dodatki w postaci nowych teł czy też zwierząt. Niestety, kolekcjonowanie wirtualnej waluty zajmuje sporo czasu i raczej jest czymś, co przeznaczone jest głównie dla najbardziej cierpliwych.

cat2

Autorzy Nom Cat dość sprytnie ukryli w swoim dziele bardzo istotny element, a mianowicie dodatkowy tryb zabawy. Nosi on nazwę „Turbo”, a jego aktywowanie wymaga od nas naciśnięcia tylko jednego przycisku. Cudów się jednak spodziewać nie możecie. Wspomniany przeze mnie rodzaj rozgrywki to po prostu przyspieszona wersja „klasyka”.

Dźwięki i grafika nie są w Nom Cat najważniejsze, gdyż w takich apkach liczy się przede wszystkim dobra, krótkotrwała zabawa. Mimo wszystko, nie wydaje mi się, abyście w tej apce musieli na cokolwiek narzekać. Zresztą, na obrazkach widać dobrze, że wirtualne koty są całkiem „słodziaszne”, prawda?