Music Snake Saga – kolorowy wąż ze słuchawkami

0
640

W klasycznego Smake’a, czyli po naszemu węża, na pewno grał każdy z Was. Myślę jednak, że w dzisiejszych czasach nie cieszyłby się on tak dużą popularnością, jak kiedyś. Na szczęście, XXI wiek to okres bardzo zdolnych twórców. Jeżeli nie wierzycie, sprawdźcie sami. I powiedzcie – czy Music Snake Saga nie jest lepszy od czarno-białego gada z telefonów Nokii?

Czym się różni wąż z opisywanej tutaj gry od swojego starszego brata z pierwszych urządzeń przenośnych? Przede wszystkim tym, że nosi on… słuchawki nauszne, a jego pasją nie jest tylko jedzenie, lecz również muzyka. Ale spokojnie, nie taka mocno brzmiąca, a klasyczna, spokojna i stworzona przy pomocy pianina bądź fortepianu.

snake

Jak na pewno się już domyśliliście, w Music Snake Saga zbieramy porozrzucane po planszy elementy. Po co to wszystko? Głównie po to, by odtworzyć przypisaną do danego etapu melodię. Każda nutka, składająca się na konkretny utwór, wyświetla się na polu gry w zupełnie inny sposób. Niektóre są czerwone, inne pomarańczowe, a jeszcze inne żółte. Żebyśmy się nie pomylili, postanowiono dodać do kolekcjonowanych tabliczek różne literki, co na pewno jest jakimś tam ułatwieniem.

Na ekranie zawsze wyświetla nam się kolejność, w jakiej musimy zbierać „fanty”. Im szybciej uda nam się to wykonać, tym więcej punktów uzyskamy. I choć te ostatnie potrzebne są głównie po to, byśmy mieli się czym zachwycać, warto się starać, bo na pewno trzy gwiazdki za ukończenie levelu wyglądają lepiej, niż jedna.

snake1

Domyślny system sterowania w grze opiera się na rysowaniu na ekranie pionowych oraz poziomych gestów. Szczerze mówiąc, taki sposób kierowania gadem w ogóle mi się nie spodobał i sprawił, że wielokrotnie uderzałem w wirtualną ścianę. I jeżeli myślicie, że kosztowało mnie to niewiele, mylicie się. Każda skucha to bowiem utrata jednej „inspiracji muzycznej”. Jeżeli wszystkie z nich stracimy, będzie zmuszeni odczekać kilkadziesiąt minut na pełną regenerację.

O dziwo, Music Snake Saga oferuje całkiem sporą ilość leveli. Jakby tego było mało, podzielone one zostały w sposób tematyczny, dzięki czemu wyglądają nieco inaczej, nie pozwalając nam odczuwać nudy. Brakuje mi tutaj tylko jednego – trybu, w którym mógłbym bić sobie rekordy jak na starej dobrej Nokii 3310.