Lost Bubble – świat baniek z puszkami Pandory

0
1155

Ileż to już razy wszelkiego rodzaju czarodziejki prosiły nas o pomoc w ratowaniu ich wirtualnego świata pełnego kolorowych baniek? Szczerze mówiąc, ciężko to zliczyć. Jestem jednak prawie w stu procentach pewny, że każdy z Was miał chociaż raz okazję pomóc magicznej krainie, łącząc ze sobą elementy w takich samych barwach. Jeśli się nie mylę, prawdopodobnie chętnie sięgnięcie po tytuł Lost Bubble.

Fabuła gry Lost Bubble opowiada nam o baśniowej miejscówce, którą pewnego dnia nawiedziły złowrogie moce. Tym razem nie ma mowy o smokach, niebezpiecznych orkach czy też pragnących zemsty czarnoksiężnikach. Co jest więc naszym głównym wrogiem? Puszki Pandory, czyli mówiąc inaczej, źródła wszelkiego nieszczęścia, przez które mieszkańcy wspomnianej przeze mnie krainy muszą radzić sobie z przerażającą, ciemnoszarą mgłą.

Bohaterką opisywanej apki jest nie kto inny, jak czarodziejka. Nie znamy jej imienia ani też dokładnego życiorysu, natomiast nie powinien umknąć naszej uwadze fakt, że potrafi ona ze swojej różdżki wyczarować coś w rodzaju baniek. Jak się domyślacie, mają one magiczne właściwości i pozwalają nam niszczyć znajdujące się na ekranie puszki Pandory.

Każda plansza w grze Lost Bubble to okazja do wykazania się spostrzegawczością i sprytem. Bo choć nasze zadanie polega tu jedynie na łączeniu ze sobą elementów w tym samym kolorze, sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Plany lubią krzyżować nam przede wszystkim wszelkiej maści limity. Jeden z nich związany jest z liczbą dostępnych kul, a drugi – punktami.

Jak to zazwyczaj w łamigłówkach bywa, autorzy produkcji stworzyli dla nas kilka przedmiotów, które są w stanie ułatwić nam wykonanie zadania. Nie do wszystkich z nich mamy – co prawda – dostęp od razu, ale tak naprawdę pierwsze levele nikomu nie powinny przysporzyć większych problemów.

Za wszystkie rzeczy dostępne w Lost Bubble płaci się wirtualną walutą, którą można zdobyć za prawidłowe wykonywanie powierzonych nam czynności. Oczywiście, nie zabrakło tu także mikropłatności. Zdecydowanie kuszą nas one do tego, by z nich skorzystać, ale nie dajcie się – spokojnie można poradzić sobie również i bez nich.

Absolutnie nie mam nic do zarzucenia oprawie audiowizualnej opisywanej gry. Dźwięki pasują do rozgrywki i umilają nam czas spędzony przed ekranem, a grafika… cóż wszystko widać na screenach. Nie jest może rewelacyjna, ale nie ma w niej nic, co mogłoby się nie spodobać nawet bardziej wybrednym osobom.