Fright Fight – kaptur na głowę, kosa w dłoń i do walki!

0
656

Dla fanów gier RPG, którzy od czasu do czasu lubią odstresować się łamiąc nosy wirtualnym postaciom, studio APPSolute Games przygotowało fajną internetową produkcję o nazwie Fright Fight. Mimo że osadzona jest ona w mrocznym, halloweenowym świecie pełnym zakapturzonych dyń i wilkołaków, przez cały rok – bez względu na porę dnia i pogodę za oknem – daje tyle samo frajdy.

Fright Fight występuje czterech głównych bohaterów. Możemy skorzystać z usług zakapturzonej dyni wyposażonej w ostrą kosę, wpadającego w furię wilkołaka, wampirzycę z dużymi… no wiecie (szczególnie Panowie) oraz mieszankę Yeti, człowieka i robota zbudowanego ze szczerego złota.

Oczywiście, decyzję o tym, w jaką postać chcemy się wcielić podejmujemy na samym początku. Warto przed dokonaniem wyboru skorzystać z zakładki „Info”, która pozwala na zapoznanie się z cechami charakterystycznymi dla danego osobnika, tak aby później niczego nie żałować. O ile wybór klasy musi być przemyślany, to już imię wirtualnej postaci – nie. Możemy zmieniać je nawet codziennie.

Rozgrywka w Fright Fight podzielona jest na część online oraz tryb Single. W tym drugim możemy potrenować naszym bohaterem albo też zdecydować się na wykonanie przygotowanych wcześniej wyzwań.

Jeśli chodzi o zabawę przez internet, opiera się ona na walkach na specjalnych arenach. Możemy w niej zmierzyć się z wybranymi przez nas znajomymi albo też poczekać na automatyczny wybór przez komputer, czego zdecydowanie nie polecam. Dlaczego? Bo ostatni raz na rozpoczęcie pojedynku przyszło mi czekać ponad 3 minuty, a to – moim zdaniem – „dużo za dużo”.

Wbrew temu, co może się wydawać, Fright Fight nie jest typową bijatyką. To w głównej mierze RPG-ek, gdzie zgarniamy wirtualne pieniądze, ulepszamy naszego bohatera i – rzecz jasna – zdobywamy coraz to wyższe poziomy doświadczenia.

Drogę do sukcesu można pokonać na skróty. Jak się domyślacie, „ułatwiona” wersja wiedzie przez mikropłatności, które pozwalają nam na zakup dużej ilości kasy albo też specjalnego „dopalacza” zwiększającego przyrost EXP-a.

Fright Fight prezentuje się przeciętnie. Na pewno nie nazwałbym tej apki miłą dla oka, choć do najbrzydszych zaliczyć także jej nie można. Jej największym minusem jest – według mnie – sterowanie. W teorii jest bardzo wygodne. Niestety, w praktyce nie spełnia należycie swojego zadania. No chyba że z założenia powstało po to, by denerwować.