Faily Brakes – ratunku, mam popsute hamulce!

0
837

Popsute hamulce w aucie to piekielnie niebezpieczny problem – obyście nigdy nie przekonali się o tym w prawdziwym świecie. Nie mogę zapewnić, że gra Faily Brakes przygotuje Was porządnie na taką okoliczność, ale przypuszczam, iż pozwoli zabić trochę wolnego czasu.

Produkcja Faily Brakes nie została stworzona dla miłośników motoryzacji, którym zależy na realizmie. Jest to pełna humoru zręcznościówka, gdzie staramy się unikać przeszkód, a naszym priorytetem jest osiągnięcie jak najwyższego rezultatu.

Bohaterem gry jest zwykły facet, który podczas jazdy samochodem napotkał na problem w postaci awarii hamulców. Zaskoczony całym zajściem (a kto by nie był, no nie?) wjeżdża w poręcz dzielącą zieleń od jezdni, a my – jako gracze – mamy pomóc mu wyjść z tego wszystkiego z twarzą (dosłownie i w przenośni).

brakes

Niestety, w Faily Brakes zawsze nasze starania kończą się fiaskiem. W końcu nie sposób kilkaset metrów nad poziomem morza skutecznie obronić się przed zbuntowanym autem.

Co ciekawe, w każdym momencie rozgrywki (najlepiej podczas kraks) możemy uwiecznić minę bohatera na wirtualnej fotografii. Niestety, mam też złą wiadomość: nie dałem rady zapisać fotki w pamięci smartfona. Nie wiem, czy to przez brak odpowiedniej wiedzy, czy po prostu jest to jakiś błąd. A może owa funkcja to tylko taki „bajer” bez praktycznego zastosowania? Trudno powiedzieć.

brakes1

Sterowanie jest proste jak drut. Lewy oraz prawy dotykowy przycisk to wszystko, na co zdecydowano się przy tworzeniu. Rozwiązanie proste, ale jak najbardziej skuteczne. Nie było co wymyślać i dobrze, że tego nie zrobiono. Tym bardziej, że kierowanie popsutym pojazdem naprawdę nie jest łatwą sprawą – wymaga wprawy i dość nieprzeciętnych umiejętności.

Z racji tego, że Faily Brakes nie jest zręcznościówką, którą instaluje się z myślą o wielu długich godzinach nieprzerwanej zabawy, nie będziecie musieli korzystać w niej z mikropłatności. Jeżeli jednak stwierdzicie, że macie ochotę wspomóc autorów – możecie obejrzeć reklamę albo kupić jeden z kilkunastu specjalnych modeli aut. Lubie takie rzeczy! 🙂