Cave In – przygoda w pikselowej jaskini

0
697

Pewnie gdybym zapytał o najgorszą premierę minionego tygodnia, wielu z Was bez zastanowienia wskazałoby na pikselową zręcznościówkę o nazwie Cave In. Okej, dobra – nie jest ona wybitnym arcydziełem o skomplikowanych zasadach. Jeżeli jednak nie macie szczególnych wymagań i zależy Wam przede wszystkim na dobrym odmóżdżaczu na kilka minut, lepiej raczej trafić nie mogliście!

Bohater Cave In to pewien zapuszczony pan z brodą. Idealnie pasowałby do definicji typowego jaskiniowca. Nie w tym jednak rzecz. Wspomniana postać jest uwięziona w tajemniczym, mrocznym miejscu, gdzie non-stop narażona jest na niebezpieczeństwa.

cave

Tym razem nie spotkacie zombiaków, nowoczesnych dział laserowych czy biegających grzybków z oczami. W Cave In przeszkadzajki są naturalne – są nimi skalne odłamki spadające z góry na dół. Oczywiście, my – jako gracze – robimy co tylko w naszej mocy, aby żaden z takowych elementów nie wylądował na głowie zarośniętego, bezimiennego faceta.

Nie wiem, czy człowieczek z Cave In mieszka w tej jaskini i pewnego dnia znalazł się w niebezpieczeństwie czy może po prostu trafił do niej zupełnie przypadkowo. Nie ma to znaczenia, bo wszystko sprowadza się do dotykania lewej bądź prawej strony ekranu. Co ciekawe, jest tak samo w każdym z przygotowanych trybów.

cave1

Mimo że opisywany tytuł należy raczej do tych prostych (czyli takich przeznaczonych na góra kwadrans dziennie), znalazło się w nim miejsc dla różnych rodzajów zabawy. W jednym, na przykład, chodzi tylko o uciekanie od przeszkód, natomiast w drugim celem jest rozpalanie ogniska. Dobrze, wszędzie i tak trzeba przede wszystkim unikać śmierci, ale i tak fajnie, że przygotowano jakieś urozmaicenie.

Niestety, wśród dodatków zabrakło nowych postaci oraz miejscówek. Nie ma też opcji odpłatnej dezaktywacji reklam, ale te, na szczęście, zbytnio nie przeszkadzają. Co by nie mówić, Cave In jest grą całkiem przyzwoitą, chociaż w Google Play nie doczekała się bardzo pozytywnego odzewu. Powód wydaje się prosty – każdy z nas ma inne potrzeby, a więc nie wszystkim zależy na krótkotrwałej rozgrywce.