Zombidle – palić domy, palić!

0
708

Zombidle należy do tych gier, w których nie zabijamy umarlaków, a za wszelką cenę staramy im się pomóc. Co ciekawe, tym razem nie chodzi o zabijanie niewinnych żołnierzy, lecz… palenie budynków. „Zabawa” (o ile tak to można nazwać) wydaje się początkowo pozbawiona sensu, ale – o dziwo – nie jest wyjątkowo nużąca.

Na pewno nie każdy szuka takich gier jak Zombidle. „Klikacze” to ostatnio jednak bardzo modna rzecz i trudno nie znaleźć co najmniej kilku z nich wśród nowości w Google Play. Ktoś może powiedzieć, że można zrobić tego typu grę niemal o wszystkim. I trudno się z tym nie zgodzić. Wydaje się jednak, że zombiakowy motyw pasuje w tym przypadku idealnie. Nawet jeśli mówimy tu o pomaganiu tej ciemniejszej stronie Mocy.

zombie

Zombidle niszczymy budynki, chociaż czasem zdarza się również unicestwiać cywilów. Pierwsze domy są niewielkich rozmiarów i budowane są głównie z materiałów o niskiej trwałości. Na pewno nie zdziwi Was wiadomość, że każde dotknięcie ekranu zadaje pewne obrażenia, a kiedy nagromadzi się ich odpowiednia ilość – następuje totalna demolka, a do tego zarabiamy wirtualną walutę.

Możecie zapomnieć o złotych monetach. Nic takiego w Zombidle nie występuje i raczej nie można się temu dziwić. Dokupujemy nowych bohaterów albo zwiększamy ich możliwości, korzystając z trupich czaszek oraz diamentów. Można je skrupulatnie gromadzić na koncie bądź kupić za prawdziwą gotówkę. Jak dla mnie – ta druga opcja nie jest czymś godnym uwagi. Szczególnie, że w owej produkcji nie ścigamy się przecież z nikim w jakiejkolwiek sferze.

zombie1

Po pewnym czasie może zabraknąć Wam mobilizacji, bo przecież wiadomo, iż nie można w nieskończoność klikać w domki i dobrze się przy tym bawić. Ale jeżeli w najbliższym czasie czeka Was długie przesiadywanie poza domem, Zombidle będzie dobrym wyborem. Na pewno szybko nie wykończy baterii, a do tego zapewni odskocznię od rzeczywistości.

Najgorzej będą mieli tutaj strażacy. Będą musieli podpalać i jeszcze się z tego cieszyć. To ci dopiero niecodzienność! A tak w ogóle… jest na sali jakiś strażak albo ochotnik z OSP? 🙂