Words On Tour – wykreślanko-przygodówka od Zyngi

0
481

Studio Zynga w grze o nazwie Words On Tour zabiera nas w podróż po świecie. To świetna okazja do tego, by dowiedzieć się czegoś więcej na temat najważniejszych zabytków znanych miast oraz… wzbogacić swój zasób angielskich słówek.

Mam uprzedzenie do gier tworzonych przez Zyngę. Wszystko przez to, że kojarzą mi się one głównie z całą masą mikropłatności oraz totalnie powielanymi pomysłami. Na szczęście, Words On Tour jest nieco inne od reszty propozycji tego producenta. Dlaczego? Na to pytanie ciężko odpowiedzieć w jednym czy dwóch zdaniach, ale już w kilku akapitach zdecydowanie jest to możliwe.

Opisywana produkcja zabiera nas w podróż po świecie, co da się wywnioskować z jej nazwy. Zapytacie pewnie, co z samolotami, walizkami pełnymi ciuchów oraz zabytkami mają wspólnego słowa (ang. Words)? Analogie z pewnością można by było znaleźć. Nie tym będziemy się jednak zajmować.

zynga

Words On Tour zabawa polega na układaniu angielskich słów z rozsypanki literkowych tabliczek. Żeby ukończyć dany poziom, czasem wystarczy tylko „zbić” konkretną liczbę elementów, ale w przeważającej części leveli nasze zadanie jest nieco trudniejsze. Na czym polega? Na odgadnięciu wyrazów związanych z konkretnym miastem. W takich przypadkach bierzemy udział w swego rodzaju zmodyfikowanej wersji teleturnieju Koło Fortuny. Jeżeli go kojarzycie, na pewno wiecie, co mam na myśli.

Zynga przygotowała w swojej nowej gierce kilka wirtualnych wersji popularnych miast. Znaleźć tu możemy, miedzy innymi, Paryż, Londyn, Nowy Jork oraz Sydney. Zgodnie z zapowiedziami, w najbliższym czasie możemy spodziewać się dodatkowych miejscówek, jednak kiedy dokładnie to nastąpi na razie nie wiadomo.

zynga1

 Każde miasto w Words On Tour to kilkadziesiąt plansz do ukończenia. Na pochwałę zasługuje fakt, iż do gry nie jest wymagane połączenie z internetem, ale – niestety – nie zrezygnowano z limitu żyć oraz power-upów. Te ostatnie na pewno miałyby prawo zasługiwać na zaliczenie do grona zalet, gdyby nie jedna, bardzo istotna kwestia – kupować je można za wirtualne pieniądze dostępne w systemie mikropłatności.

Graficznie opisywana gra może się podobać. Miasta prezentują się wręcz bajecznie, a animacje towarzyszące rozgrywce to kawał dobrej roboty. Szkoda, że równie świetnie nie jest z dźwiękami, które, choć melodyjne, nijak mają się do odwiedzanych przez nas miast. Spodziewałem się, że w Paryżu posłucham czegoś bardziej francuskiego, w Londynie brytyjskiego i tak dalej, i tak dalej. Cóż, tym razem musiałem obejść się smakiem.