Wild Bunny – japoński, wypasiony królik

0
619

Nie przeszkadza Wam słuchanie non-stop języka japońskiego czy też koreańskiego, a do tego lubicie runnery? Gierka Wild Bunny to propozycja w sam raz dla tych wszystkich, którzy  szukają czegoś na zbliżający się tydzień, ale zamiast długich i skomplikowanych rozgrywek, wolą coś krótszego i niezobowiązującego.

Bohaterem Wild Bunny jest tytułowy dziki królik. Poznajemy go w momencie, w którym ucieka z tajnego laboratorium, gdzie był poddawany wszelkiego rodzaju eksperymentom. To właśnie dzięki działaniom naukowców wspomniane stworzenie jest grube i potrafi coś więcej, niż jego „koledzy po fachu”. Przede wszystkim umie oddawać wysokie skoki oraz… przywoływać czołgi, smoki i inne.

Opisywana w tym wpisie gra to runner, a więc liczą się tutaj przede wszystkim nasze rekordy. Te wyrażone są w przebytych metrach, czyli kierując zwierzakiem mamy przede wszystkim zrobić co w naszej mocy, aby przebiegł jak najdłuższą odległość, omijając po drodze kolczaste piłki, latające we wszystkie strony rakiety oraz pola naładowane energią elektryczną.

Jedynym ruchem, jaki wykonujemy w Wild Bunny, jest skok. Każde nasze dotknięcie ekranu to odbicie królika od ziemi. Maksymalnie można wykonać trzy takie próby i warto o tym pamiętać, bo niekiedy można się przez to wpakować w maliny i wylądować na przeszkodzie, którą w normalnych okolicznościach moglibyśmy ominąć bez żadnego problemu.

W apce zbieramy złote monety oraz gwiazdki. Jak to w tego typu grach bywa, pieniążki służą nam do kupowania nowych biegaczy oraz ulepszania możliwości power-upów. Wśród tych drugich znaleźć można, między innymi, aparaturę do wywoływania specjalnego robota, wspomnianego przeze mnie czołgu bądź latającego smoka potężnych gabarytów.

Dodatki dla naszej postaci zdobywamy dzięki gwiazdkom porozrzucanym po wirtualnym świecie. Trzy zebrane tego typu fanty to dla nas jedno ulepszenie działające przez określoną liczbę sekund. Warto wspomnieć też o pojawiających się od czasu do czasu serduszkach, które przedłużają żywotność kierowanego przez nas królika.

Mimo że w Wild Bunny występują mikropłatności, absolutnie nie trzeba z nich korzystać, by dobrze się bawić. Szkoda tylko, iż najważniejsze stworzonko tej produkcji nawija ciągle do nas w języku japońskim bądź koreańskim. Szczerze mówiąc, nie udało mi się do tego przywyknąć nawet po spędzeniu z grą kilkudziesięciu minut.