Where’s My Stuff – cholercia, gdzie ja zostawiłem klucze?! [VIDEO]

0
655

Bohater gry Where’s My Stuff to bałaganiarz, który po weekendowych imprezach nie jest w stanie kompletnie nic znaleźć w swoim domu. Brzmi to dla Was chociaż ciut znajomo? Jeśli tak, opisywana w tym wpisie gra pozwoli Wam wyćwiczyć wzrok i sprawi, że żaden chaos panujący w zamkniętym pomieszczeniu nie będzie dla Was wyzwaniem.

Nie wiemy, jak ma na imię najważniejsza postać produkcji Where’s My Stuff, ale otrzymujemy informację o tym, że jest niezłym imprezowiczem oraz miłośnikiem pięknych kobiet. Historia gry rozpoczyna się w momencie, gdy jej bohater budzi się rano i zdaje sobie sprawę, iż w ogóle nie pamięta tego, co miało miejsce poprzedniego wieczoru. Dodatkowo, zdaje sobie sprawę, że musi iść do pracy. I pewnie nie byłoby w tym nic godnego stworzenia apki, gdyby nie fakt, że w domu wspomnianego pana panuje totalny bałagan, a czasu na znalezienie konkretnych rzeczy jest naprawdę niewiele.

Naszą pierwszą misją jest zlokalizowanie kilku drobnych przedmiotów z pokoju pełniącego funkcję czegoś w rodzaju gabinetu i sypialni. To, że na początku musiałem poszukać kluczy i spodni nie świadczy o tym, że w Waszym przypadku będzie podobnie. A wszystko dlatego, iż rzeczy do znalezienia przydzielane są w sposób losowy. Możemy zatem nawet kilka razy grać od początku, a i tak prawie zawsze historia bohatera będzie wyglądała inaczej.

Autorzy Where’s My Stuff przygotowali dla nas 15 miejsc, w których panuje rzadko spotykany bałagan. Niestety, brzmi to fajnie tylko na papierze. Rzeczywistość jest nieco inna. Prawdą jest, ile poziomów faktycznie na nas czeka w opisywanej grze, ale – niestety – nie wszystkie z nich dostępne są całkowicie za darmo, tak więc uruchamiając apkę, musicie przygotować portfele.

Pomysł na grę bardzo przypadł mi do gustu. Nie mogę również napisać złego słowa o sterowaniu, które jest bardzo wygodne i łatwe do nauczenia. Niestety, sumienie nie pozwala mi pochwalić jakości grafiki w Where’s My Stuff. Według mnie, gra mogłaby prezentować się dużo lepiej. Na pierwszy rzut oka wygląda całkiem dobrze, jednak wystarczy skorzystać z zoomu, by przekonać się, że wirtualne otoczenie naszego bohatera wcale nie jest idealne albo, mówiąc inaczej, pozbawione wad.

Na koniec muszę ostrzec osoby nieznające języków obcych. Gra Where’s My Stuff dostępna jest tyko w angielskiej wersji. Dla mnie – osobiście – jest to bardziej zaleta, aniżeli wada. Można bowiem dzięki temu nauczyć się wielu przydatnych słówek. W końcu – jak wiadomo nie od dziś – poprzez zabawę łatwiej człowiekowi przyswoić wiedzę.