Welcome to the Dungeon – diaboliczna przygoda w świecie pikseli

1
393

Przed uruchomieniem gry Welcome to the Dungeon miałem nieodparte wrażenie, że przyjdzie mi wypróbować kolejną produkcję podobną do klasycznego Final Fantasy. Prawda jest jednak taka, że nie doceniłem ludzi ze studia Orca, którzy – jak się okazało – zdecydowanie lubią trzymać się z daleka od sprawdzonych pomysłów i zamiast tego raczą fanów wirtualnej rozrywki czymś, co spotykane jest naprawdę rzadko. Co dokładnie mam na myśli? We wstępie nic więcej zdradzać nie zamierzam.

Historia Welcome to the Dungeon teoretycznie jest typowa dla pikselowych RPG-ów czy też przygodówek. Otóż pewnego dnia na pewną bajeczną krainę napadają straszne i niezwykle niebezpieczne stwory. Tym razem wśród nich spotkać można nie tylko ziejące ogniem smoki, lecz również jednookie, zielone istoty oraz inne bestie wyglądające jak wyciągnięte z taniego, japońskiego horroru.

Wstępna animacja opowiada nam o pewnej parce, która postanawia udać się do opuszczonego zamku, aby… no, wiadomo. Pech chciał, że ten sam zamek upatrzyły sobie wymienione przeze mnie wyżej potworasy. Z racji tego, że nie mają one litości, zabijają zakochanych. Myślicie, że naszym głównym celem będzie pomszczenie dwójki młodych ludzi? Też tak sądziłem i – rzecz jasna – nie miałem racji.

Welcome to the Dungeon akcja rozgrywa się w obskurnych, ciemnych lochach, czyli miejscach, które upatrzyli sobie wojownicy do polowań na złe kreatury. Tym razem jednak to nie nam przychodzi wcielić się w postać tych dobrych, natomiast staramy się pomóc złym. W jaki sposób to czynimy? Stawiając przeciwników na drodze głównych bohaterów. Można więc powiedzieć, że w opisywanej gierce my nie tylko gramy, lecz także mamy okazję tworzyć świat zbudowany z pikseli.

Pierwszą misję, jaka przed nami stoi, wykonujemy z pomocą stwora, który jest naszym mentorem. Pokazuje on nam co i jak oraz tłumaczy podstawowe zasady zabawy. Kiedy już tutorial mamy za sobą, możemy przejść do właściwej rozgrywki. Poza pokonywaniem dzielnych, aczkolwiek słabych, ludzi, możemy tu również tworzyć nowe karty z naszymi podopiecznymi, zdobywać różnego rodzaju pułapki oraz ulepszać to, co już posiadamy.

Wirtualną walutą w grze są złote monety oraz diamenty. Jak to zwykle w grach bywa, te drugie działają na specjalnych zasadach i są zdecydowanie wartościowsze od pierwszych. Niestety, możemy je zdobyć głównie za prawdziwe pieniądze.

Audiowizualnie Welcome to the Dungeon przypomina stare, dobre produkcje. Myślę, że każdy, kto wychował się na Atari czy też późniejszym już Pegasusie nie będzie na nic w tej kwestii narzekał.