Wayward Souls – pikselowa przygoda w starym stylu

0
454

Do dwucyfrowych cen gier na PC-ty czy też konsole przywykli już niemalże wszyscy. W przypadku rynku gier mobilnych cały czas jednak w tej kwestii wiele mogłoby się zmienić. Wayward Souls należy do produkcji, za które trzeba zapłacić niecałe dwadzieścia złotych. Żebyście nie byli zmuszani do pobierania jej „w ciemno”, postanowiłem poświęcić nieco drobniaków i przekonać się, czy rzeczywiście warta jest swojej ceny. Czy twór Noodlecake Studios przyjdzie mi zganić czy polecić – za chwilę się przekonacie.

Od razu po uruchomieniu Wayward Souls przychodzą na myśl stare produkcje, gdzie nie roiło się od efektów wizualnych, długaśnych filmików przedstawiających mało ciekawą i do tego zagmatwaną fabułę oraz wielu niezrozumiałych dla „szaraka” zakładek w menu głównym. Doświadczeni gracze z pewnością to docenią. Bo dla nich liczy się przede wszystkim sama rozgrywka, a nie jej otoczka.

Do wyboru mamy w grze sześciu bohaterów o różnych profesjach. Początkujący może wybrać tylko wojownika, czarodziejkę oraz rogue’a. Każda z klas posiada charakterystyczne dla siebie umiejętności, dzięki czemu dla wszystkich przygotowano zupełnie inne dodatki do zdobycia w trakcie rozgrywki. Aby odblokować kolejnych trzech pikselowych śmiałków, należy ukończyć konkretne etapy. Mówiąc wprost – trzeba sobie na to zapracować i to nie monetkami.

Z racji tego, że podczas przemierzania wirtualnych mrocznych miejscówek w Wayward Souls przychodzi nam zbierać pieniążki, mają one w apce swoją wartość. Nie służą jednak głównie do kupowania nowych mieczy, zbroi czy też tarcz. Pozwalają jedynie na udoskonalanie niektórych skilli, dzięki którym zwiększa się żywotność sterowanej przez nas postaci, siła ataku albo też regeneracja energii.

Do przejścia mamy w Wayward Souls co najmniej kilkanaście leveli usytuowanych w różnych lokalizacjach. Co bardzo ważne, generowane są one losowo. Oznacza to, że nie zawsze ci sami przeciwnicy stoją w tych samych miejscach, dzięki czemu rozgrywka nie staje się dla nas monotonna i nudna jak flaki z olejem,

Ludzie z Noodlecake Studios znakomicie rozwiązali kwestię sterowania. Postanowili nie zasłaniać ekranu gry wirtualnymi konsolkami czy też gałeczkami, a po prostu połowę ekranu poświęcili gestom zapewniającym ruch, a połowę – działaniom ofensywnym.

Wizualnie Wayward Souls na pewno nie prezentuje się tak dobrze, jak inne produkcje w tym przedziale cenowym. Cały czas jednak twierdzę, że piksele nadal mogą się podobać podobnie jak towarzysząca im prosta, lecz wpadająca w ucho, muzyczka.