Udacity – i Ty możesz zostać programistą!

0
517

Jakiś czas temu pisałem dla Was o świetnej aplikacji o nazwie Coursera, dzięki której bez wychodzenia z domu możemy wziąć udział w kursach z różnych dziedzin naukowych. Z racji tego, że ów projekt bardzo przypadł mi do gustu, poszperałem w innych tego typu apkach i natrafiłem na kolejną godną uwagi. Udacity, bo o tym programie mowa, to znakomite narzędzie przede wszystkim dla początkujących programistów, ale i nie tylko. Jeśli macie ochotę poszerzyć swoją wiedzę z fizyki albo psychologii – też znajdziecie tu coś dla siebie.

Historia powstania Udacity związana jest z Sebastianem Thrunem i Peterem Norvigem. Obaj panowie to cenieni w branży technologicznej ludzie, którzy pewnego dnia wpadli na pomysł, aby przeprowadzić przez internet serię lekcji o sztucznej inteligencji. Mimo że ich kurs składał się nie tylko z wykładów, lecz również zadań domowych oraz egzaminu końcowego, ukończyło go prawie sto tysięcy osób. Uskrzydleni sukcesem nauczyciele postanowili nie zaprzestawać organizowania swoich nowoczesnych wykładów. A żeby można było w łatwiejszy sposób dotrzeć do ludzi, postanowili stworzyć aplikację mobilną.

Udacity to całkiem świeży projekt. Liczba kursów nie jest oszałamiająca, lecz bez wątpienia każdy znajdzie coś dla siebie. Rejestracja w programie trwa dosłownie kilka sekund, a zapisanie się na lekcje –  jeszcze krócej.

Tak jak wspomniałem, opisywana aplikacja skierowana jest głównie do osób, które uczą się albo chcą zacząć uczyć się różnych języków programowania. Wszystkie dostępne lekcje poukładane są w tematyczny, przejrzysty sposób, dzięki czemu nie grozi nam zgubienie się w krętych korytarzach wirtualnej uczelni.

Kursy w Udacity składają się zazwyczaj z kilku etapów podzielonych na króciutkie lekcje. Wszystkie materiały przedstawiane są tutaj w formie filmików video, co nie jest jednoznaczne z brakiem zadań praktycznych. Pod koniec prezentacji osoba prowadząca bardzo często ma przygotowane dla nas mniejsze bądź większe wyzwanie, mające na celu sprawdzić co udało nam się zapamiętać z danego fragmentu kursu.

Aplikacja stworzona przez Sebastiana Thruna i jego wspólnika dostępna jest za darmo. I to nie w ograniczonej, lecz pełnej wersji. Czy to jakiś chwyt? Absolutnie nie. Twórcy Udacity podkreślają, że ich celem jest propagowanie nauki i zachęcenie ludzi do poszerzania swojej wiedzy informatycznej, a nie zarabianie pieniędzy.

Uważacie, że programy tego typu są przyszłością nauki i za kilka bądź kilkadziesiąt lat zapisując się na uczelnię, będziemy po prostu musieli zainstalować apkę, a po uiszczeniu czesnego dostaniemy materiały przystosowane do naszego poziomu wiedzy?