Trials Frontier – motocrossowe szaleństwo od Ubisoftu

0
480

Studio Ubisoft, którego przedstawiać raczej nikomu nie trzeba, 10 kwietnia wydało na urządzenia z iOS-em szaloną motocrossową produkcję o nazwie Trials Frontier. Zgodnie z zapowiedziami, ten sam tytuł zadebiutował w tym tygodniu w sklepie Google Play. I choć androidowcom przyszło czekać na niego ponad miesiąc dłużej od fanów nagryzionych jabłek, nikt nie powinien zbytnio na to narzekać. A to dlatego, że wspomniana gra to naprawdę kawał dobrej roboty!

Uruchamiając grę po raz pierwszy od razu przychodzi nam ruszyć w ekstremalną trasę. Kończymy jeden etap, drugi aż w końcu dochodzimy do trzeciego. To na nim głównego bohatera przygniatają skały i to on tak naprawdę rozpoczyna właściwą rozgrywkę. Najpierw wyświetla nam się logo Ubisoftu, a później dowiadujemy się, że motocrossowiec doznał poważnego urazu, lecz został ocalony przez mieszkańców pewnego miasteczka na Dzikim Zachodzie.

Większość osób po przeżyciu tak niebezpiecznego wypadku udałaby się do kościoła pomodliła za wszystkie czasy, a później nigdy więcej nie pomyślała o jakimkolwiek pojeździe. Nasz wirtualny koleżka jest jednak zupełnie inny. Kiedy tylko dociera do niego, że nic mu nie jest postanawia ponownie zasiąść za kierownicą jednośladu. Co ciekawe, ludzie z jego otoczenia wcale nie próbują mu wytłumaczyć, że to niezdrowe. Ba, wręcz przeciwnie zachęcają go do wykonywania akrobacji i nawet mu za to płacą.

Akcja Trials Frontier odbywa się na wspomnianym już przeze mnie Dzikim Zachodzie. Miasteczko składa się z trzech budynków, z których najczęściej przychodzi nam odwiedzać jeden – salon. Spotykamy w nim ludzi, mających dla nas zlecenia.

Oczywiście, questy mają różny charakter. Dzieciaki zazwyczaj proszą nas o wykonanie jakiegoś tricku, ale dorośli już tak wyrozumiali dla nas nie są. Stawiane przez nich cele są dosyć wymagające, tak więc przed zatwierdzeniem czegokolwiek zastanówcie się, czy jesteście w stanie podołać wyzwaniu. Mówię serio, nie każdy przecież nadaje się do jazdy na czas czy ścigania się z umięśnionymi osiłkami.

Tak jak w grach typu match-3 występują serduszka, tak w Trials Frontier mamy do czynienia z limitem występującym pod postacią paliwa. Każda misja wiąże się z kosztem wyrażonym kanistrami. Kiedy brakuje nam środków do jazdy musimy albo czekać, albo zdecydować się na jedną z opcji szybkiego doładowania. Niestety, trzeba mieć na uwadze, że większość z tych drugich wiąże się z mikropłatnościami.

Nie można Ubisoftowi zarzucić tego, że w swoim nowym projekcie zaniedbało kwestię grafiki. Trials Frontier wygląda bardzo dobrze – jest grą kolorową, humorzastą i pełną ciekawie wyglądających elementów. Dźwięków aż tak komplementować się nie da. Wydaje mi się jednak, że i na nie narzekać przesadnie nie będziecie.