Toast Time – macie ochotę na pikselowego tosta?

0
318

Jakiś czas temu wpadła mi w ręce mobilna produkcja dwuosobowego studia Force of Habit z Wielkiej Brytanii. Wspomniana apka nosi nazwę Toast Time i jest kolejnym świetnym przykładem na to, że do stworzenia fajnej gierki nie potrzeba zespołu ekspertów, a wystarczy jedynie pasja i dobre chęci. Niestety, kosztuje nieco ponad 10 złotych, ale w końcu czego się nie robi dla pysznych tostów, prawda?

Prawdopodobnie większość z Was miała nadzieję, że bohaterem Toast Time będzie pyszna, posmarowana masłem grzanka z chrupiącym wierzchem. Niestety, muszę Was zmartwić, bowiem to toster jest tak naprawdę najważniejszym elementem opisywanej produkcji. Nie zmienia to jednak faktu, że wspomniane przeze mnie smakołyki także w grze występują, o czym za chwilę się przekonacie.

toast

Przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki musimy przejść w apce małe szkolenie. Uczy nas ono jak poruszać urządzeniem do robienia tostów, jak wykorzystywać drzemiącą w nim moc oraz na czym w ogóle polega zabawa. Żeby niepotrzebnie nie przedłużać, napiszę od razu: w Toast Time naszym zadaniem jest zabijać pikselowe stworki przed aktywowaniem się budzika, który sygnalizuje rozpoczęcie śniadania.

Autorzy apki przygotowali dla nas paczki dziewięciu plansz osadzonych na kilku wirtualnych światach. Każde wyzwanie – jak to zazwyczaj bywa – możemy ukończyć na jedną, dwie bądź trzy gwiazdki. Zebrana przez nas nota zależy w głównej mierze od tego, w jakim tempie poradzimy sobie z powierzonym nam zadaniem.

toast1

Latanie tosterem osadzonym w wirtualnym świecie nie wydaje się przesadnie porywającym zajęciem. I samo w sobie prawdopodobnie takie właśnie by było. Na szczęście panowie z Force of Habit dołożyli wszelkich starań, by w ich dziele znalazło się miejsce dla całej masy dodatków (takich jak podwójne wystrzały), zadań pobocznych oraz… przebrań dla bohatera.

Mimo że outfitów nie mamy do wyboru zbyt wiele, fajnie, że zdecydowano się na ich umieszczenie. Przede wszystkim spodobała mi się opcja zmiany wyrazu twarzy tostera oraz fakt, iż nasze spersonalizowane mechaniczne stworzonko możemy opublikować na tablicy na Facebooku i pochwalić się znajomym, pisząc: „Zobaczcie, jaki mam toster!”.

Pod względem audiowizualnym, Toast Time przypomina stare, dobre produkcje, w których nie brakowało kwadratowych, pikselowych elementów, a dźwięki nie wkurzały, a jedynie poprawiały humor graczowi.