Tiny Dangerous Dungeons – małe, ale naprawdę niebezpieczne, lochy

0
450

Mit, który postaram się dzisiaj obalić: Pikselowe lochy, szczególnie te nazwane małymi, nie mogą sprawić graczowi żadnych problemów. Do eksperymentu wykorzystam mobilną zręcznościówkę retro o nazwie Tiny Dangerous Dungeons. Jeżeli jesteście ciekawi ostatecznych wniosków, czytajcie dalej.

Tiny Dangerous Dungeons kierujemy wirtualną postacią, która najprawdopodobniej jest podróżnikiem, archeologiem lub kimś tego rodzaju. Po czym to poznać? To proste – po charakterystycznym, przykrywającym cieniem niemal całą twarz, kapeluszu. Niestety, nie wiemy nic więcej na temat głównego bohatera. Na szczęście, ta wiedza wcale nie jest potrzebna, by ukończyć wszystkie przygotowane etapy.

dungeon

Opisywana zręcznościówka nie jest standardowo podzielona na levele. Tytułowe lochy składają się z wielu komnat, do których wchodzi się drzwiami, jednak nasza przygoda trwa nieprzerwanie. Oczywiście, dopóki nie stwierdzimy, iż nie mamy już ochoty na kontynuację albo po prostu nie dotrzemy do mety.

Mimo że nie mamy pewności, kim dokładnie jest postać kierowana przez nas w Tiny Dangerous Dungeons, możemy bardzo łatwo wywnioskować, iż ma sporego pecha. Dlaczego? Bo na swojej drodze cały czas spotyka mnóstwo przeszkód i przeciwników. Wśród tych drugich znalazły się, między innymi, nietoperze, pająki, a nawet… wysoko skaczące żaby.

Jeżeli byście chcieli, moglibyście bardzo łatwo obalić moją tezę dotyczącą pecha pana podróżnika czy archeologa. Wystarczyłoby wspomnieć o różnych przedmiotach, jakie może znaleźć w Tiny Dangerous Dungeons. Mapa, rękawice do usuwania z drogi cięższych elementów – to tylko przykłady wyposażenia, które czeka na znalezienie w pikselowym, mrocznym świecie stworzonym przez studio Adventure Islands.

Przejście gry nie zajmuje wielu godzin, ale to nic. Nawet jak już zwiedzicie wszystkie zakamarki lochów, będziecie mogli pobawić się w trybie Time Trial. To nic innego jak dział, gdzie liczy się czas dotarcia do samego końca planszy.

Nie można napisać nic złego na temat systemu sterowania zastosowanego w Tiny Dangerous Dungeons. Dwa przyciski odpowiedzialne za ruch oraz jeden do skoku to prawdziwy, nie tylko mobilny, standard, który sprawdził się już w wielu przypadkach.

Co by nie mówić, Tiny Dangerous Dungeons ma jedną sporą wadę. Mowa tu o reklamach, które wyświetlają się nawet w trakcie rozgrywki. Jeżeli wyłączycie dostęp do internetu, stwierdzicie, że jest to zręcznościówka niemal idealna!