Tiny Busters – nie zadzieraj z dzieciakami [VIDEO]

0
361

Nigdy nie miałem problemów, by zwrócić uwagę dzieciom, że za głośno się bawią czy też nieodpowiednio zachowują w taki czy inny sposób. Po przygodzie z produkcją o nazwie Tiny Busters bez wątpienia zacznę ostrożniej traktować brzdąców i zważać na słowa. Bo nigdy nie wiadomo, co sobie taki maluch zapamięta i w jaki sposób wykorzysta później przeciwko mnie. Albo też… jakiego sprzętu użyje, by mnie zniszczyć czy chociażby przemówić mi do rozsądku.

Kim są bohaterowie Tiny Busters? To z pozoru niewinnie wyglądające dzieciaki. Pewnego dnia ich autobus szkolny zostaje napadnięty przez zombie, kościotrupy oraz całą masę innych straszności. Nauczyciele postanowili, ot tak, zwinąć manatki i uciec od problemu, najmłodsi zmuszeni więc byli do wzięcia sprawy w swoje ręce i za pomocą wszelkich możliwych środków pokonać przeciwników. W końcu nie od dziś wiadomo, że kreatywność uczniów poza szkołą nie zna jakichkolwiek granic.

Gra jest swego rodzaju produkcją obronną, choć nie tylko musimy w niej bronić swojej bazy, jaką jest autobus, lecz także niszczyć miejscówkę wrogów. Wspomniany już przeze mnie żółty pojazd zawożący dzieci do szkoły możemy za odpowiednią ilość kasy ulepszać, dzięki czemu jest wytrzymalszy. Podobnie sprawa ma się z samymi bohaterami, których cechy charakterystyczne z czasem modyfikuje się, aby były w praktyce jeszcze przydatniejsze.

Dzieciaki z Tiny Busters do walki wykorzystują własnoręcznie zrobione łuki, a także skutery i pistolety rodem z filmów science fiction. Początkowo możemy skorzystać tylko z trzech szkolnych wojowników, jednak po zebraniu odpowiedniej ilości monet istnieje szansa na odblokowanie kolejnych ulokowań.

Podczas wirtualnej bitwy możemy korzystać z tak wielu uczniaków, jak nam tylko się podoba. Jedyną rzeczą, która nas ogranicza, są specjalne punkty. Te na szczęście się regenerują, tak więc przy odrobinie cierpliwości można zbudować naprawdę solidną armię. A ta w Tiny Busters przydaje się jak nigdzie, bo już nawet pierwszy poziom potrafi nieźle dać w kość.

Uważam, że graficznie nie można się do gry w żaden sposób przyczepić. Wygląda kolorowo, ale nie na tyle, by nazwać ją „cute” i jest też trochę mroczna, jednak nie na tyle, by nazwać ją dobrą koleżanką gotów.