Timberman – polska gra o… drwalu

2
599

Autor Flappy Birda (ale tego pierwszego, nie żadnej z podróbek) zapowiedział, że jego gra wróci w sierpniu do Google Play w nieco odmienionej wersji. Zanim przyjdzie nam ponownie pomóc ptaszkowi w omijaniu rur, warto poświęcić czas na rodzimą, równie trudną w swojej prostocie i jednocześnie bardzo wciągającą produkcję o nazwie Timberman. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji w nią zagrać – koniecznie musicie spróbować.

Produkcja Digital Melody pozwala nam sprawdzić się w roli wirtualnego drwala. Nasze zadanie wydaje się nad wyraz proste, bo polega jedynie na ścinaniu drzewa siekierką. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, iż nie tylko przychodzi nam niszczyć konar, lecz także – a ja bym powiedział, że nawet przede wszystkim – unikać gałęzi znajdujących się nad naszymi głowami.

timber1

Podczas rozgrywki musimy zwrócić uwagę na czerwony pasek znajdujący się w górnej części ekranu. To on jest tak naprawdę naszym największym wrogiem, ponieważ odmierza czas, jaki mamy do końca danego poziomu. Im więcej udanych ścinek mamy za sobą, tym wyższy level. A im wyższy level, tym mniej sekund na zastanowienie.

Wraz z prawidłowym uderzeniem siekierą sekundy na wspomnianym pasku zatrzymują się. Sztuką jest więc wykorzystywanie narzędzi pracy bez jakiekolwiek chwili zastanowienia. Tak jak pisałem, nie jest to łatwe, ale trzeba przyznać, że bardzo wiele zależy tutaj od szczęścia. Czasem gałęzie układają się w taki sposób, że spokojnie można nabić ponad sto punktów, zmieniając pozycję drwala tylko kilkakrotnie.

timber

Timberman oferuje kilku głównych bohaterów, których możemy odblokować za osiągnięcia punktowe. Póki co mam na swoim koncie dwóch dodatkowych drwali, jednak i tak na ogół korzystam z tego podstawowego. A to dlatego, że czerwień wydaje mi się najbardziej pasować do tego zawodu. Zapewne wszystko przez hollywoodzkie produkcje.

O sterowaniu w przypadku Timbermana nie ma co pisać, bowiem opiera się ono na dotykaniu ekranu z prawej bądź lewej strony. Warto natomiast chwilę zatrzymać się przy grafice. Bo choć nie jest trójwymiarowa, ma swój niepowtarzalny, 8-bitowy urok, który bardzo mnie do niej przyciąga i sprawia, że chętnie sięgam ponownie po wirtualną siekierkę.