Tiki Taka Soccer – pikselowy menedżer równie pikselowego klubu

0
498

Gierka Tiki Taka Soccer na pierwszy rzut oka wygląda na fajną, prostą zręcznościówkę, w której zadanie gracza polega jedynie na podawaniu piłek wirtualnym zawodnikom. Nic bardziej mylnego. Opisywany tytuł to kolejny androidowy menedżer piłkarski. Tym razem jednak taki… pikselowy.

Prawdopodobnie pisałem o tym już więcej niż jeden raz – nie trawię współczesnych gier menedżerskich. Uważam, że jest w nich zbyt opcji, które tylko na pozór wpływają na frajdę z rozgrywki. Na szczęście, w Tiki Taka Soccer nie ma problemów z przerostem dostępnych funkcji. Wskazuje na to już chociażby sama grafika, bo przecież piksele nigdy nie zwiastują czegoś wyjątkowo zagmatwanego.

Przed rozpoczęciem sezonu wybieramy w grze imię i nazwisko (bądź po prostu pseudonim) dla naszego menedżera, a następnie nazwę klubu. Kiedy już mamy to za sobą, możemy jeszcze zdecydować się na konkretny strój koszulek domowych, wyjazdowych oraz wpłynąć na wygląd samego szkoleniowca. Trzeba przyznać, że pod tym względem Tiki Taka Soccer pozytywnie mnie zaskoczyła, bo spodziewałem się zdecydowanie mniejszej ilości opcji personalizacyjnych.

Tak, jak już pisałem, gra z tego wpisu to nie do końca standardowy (jak na współczesne realia) menedżer. Mamy w nim tylko podstawowe, ale zdecydowanie wystarczające, możliwości: przeprowadzanie transferów, zmienianie wyjściowego składu oraz trenowanie podopiecznych.

Co do roszad w drużynie, raczej nie ma o czym pisać. Warto natomiast zatrzymać się na chwilę przy szlifowaniu umiejętności. W Tiki Taka Soccer wszystko, ale to absolutnie wszystko, uzależnione jest od tego, ile mamy pieniędzy na wirtualnym koncie. Im więcej dolarów widnieje na ekranie, tym lepszych asystentów możemy kupić, a ci z kolei wpływają na umiejętności piłkarzy, ich ceny na rynku transferowym i tak dalej. Jakby to ująć, dla gracza nie jest to ani wygodne, ani rozsądne rozwiązanie.

Największą zaletą opisywanej apki jest to, że mamy w niej bezpośredni wpływ na zachowanie graczy na boisku. Nie decydujemy – co prawda – gdzie mają się przebiec, a gdzie nie, ale to my wyznaczamy moment podania piłki. Tak, wiem, wydaje się, że to mało. Możecie mi jednak wierzyć, iż nawet tak podstawowy ruch musi być umiejętnie wykorzystywany.