The Prince Billy Bob – rycerska przygoda bez typowego happy endu

0
472

Rycerskie historie, w których odważny i honorowy mężczyzna próbuje uwolnić niesamowicie piękną księżniczkę, zazwyczaj kończą się takim samym, bardzo przewidywalnym, happy endem. W grze The Prince Billy Bob na pewno musicie przygotować się na to, że będzie zupełnie inaczej, a zakończenie ujrzycie dopiero po wielu godzinach zabawy. Szkoda tylko, że takiej wyjątkowo… automatycznej.

Główny bohater The Prince Billy Bob jest zarośniętym, typowym facetem, który chodzi po domu w starych szortach oraz białej koszulce na ramiączka. Pewnego dnia wspomniana postać znajduje stary rycerski hełm i od razu postanawia go przymierzyć. Sęk w tym, że zabytek okazuje się wyjątkowo ciasny, a co dzieje się dalej to już bardzo łatwo sobie wyobrazić.

pixel

Każdy przedstawiciel płci brzydkiej marzył kiedyś o tym, by uratować księżniczkę, dlatego też przypadkowy rycerz z The Prince Billy Bob wpada na pomysł, by skorzystać z okazji i ruszyć z hełmem na głowie do świata pełnego smoków, dużych misiów oraz tego typu niebezpiecznych stworzeń. Wszystko to – oczywiście – po to, by znaleźć drogę do komnaty z wybranką serca… albo kimś innym.

Twórcy gry nazwali ją automatycznym RPG-em. Co to właściwie oznacza? W The Prince Billy Bob nie kierujemy bohaterem w bezpośredni sposób, a jedynie przyglądamy się jego walce. Istotny jest fakt, że rycerz zawsze wygrywa i zdobywa loot, a naszym zadaniem jest jedynie dbanie o jego zdolności ofensywne oraz te związane z zarabianiem pieniędzy.

pixel1

Na górze ekranu pikselowy wojownik cały czas męczy się z oponentami, natomiast gracz musi dokupować nowe bronie i inne dodatki, które pomagają, między innymi, zyskiwać większą kasę za zwycięstwo. Nie boję się użyć określenia, że The Prince Billy Bob to coś w rodzaju clickera, tyle że w nim nie dotykamy bez sensu ekranu, a… raz na jakiś czas wchodzimy w konkretną zakładkę i modyfikujemy wybraną pozycję na liście.

The Prince Billy Bob jest gierką, która wygląda całkiem nieźle i na pewno nie można powiedzieć, że brakuje w niej typowo humorystycznych elementów. Szkoda tylko, że człowiek dosyć szybko traci tu chęć rozwijania postaci i zazwyczaj po kilkunastu minutach decyduje się zapomnieć o mobilnych lochach na paręnaście godzin, a nawet dni.