The Crossing Dead – pikselowy survival w świecie zombie

0
506

Nie bez powodu The Crossing Dead kojarzy się z hitem Crossy Road. Grafika jest niemal identyczna, jak we wspomnianej produkcji, natomiast rozgrywka – urozmaicona bronią, magnesami oraz zombiakami – to rarytas dla tych, którym samo skakanie i omijanie przeszkód nie wystarcza do odczuwania frajdy.

Musicie przygotować się na to, że w The Crossing Dead nie będziecie mieli wielu okazji do bezpośredniej walki z umarlakami. Mimo że oponentów zabija się tutaj za pomocą broni palnej, pił łańcuchowych oraz innych podobnych „gadżetów”, nasze zadanie polega przede wszystkim na uciekaniu od wrogów. Ot, taki typowy survival.

Świat gry generowany jest losowo, dzięki czemu zabawa zaczyna się w różnych miejscach, a my nie mamy możliwości nauczenia się trasy na pamieć. Jakie miejscówki można odwiedzić w The Crossing Dead? Fabrykę pełną elektrycznych pułapek, autostradę, rwącą rzekę, las i tak dalej, i tak dalej, czyli mówiąc inaczej – mnóstwo i jeszcze trochę.

Maszyny do zabijania zombiaków porozrzucane są po planszy, a kiedy je odnajdujemy mamy zazwyczaj jedynie kilka naboi do wykorzystania. Na pewno nie jest to wygodne rozwiązanie, ale pamiętajmy, że sztuka przetrwania nie ma nic wspólnego z komfortowymi warunkami.

Dzięki pieniążkom zdobywanym podczas zabawy możemy dodać do The Crossing Dead nowych bohaterów albo modyfikować możliwości power-upów. Zebranie pokaźnej sumy zajmuje sporo czasu, tak więc możecie być przekonani, że łatwo nie jest. Warto jedynie dodać, że raz na kilka minut można skorzystać z darmowego bonusu, o czym jesteśmy zawsze skutecznie informowani poprzez powiadomienia.

The Crossing Dead gra się bardzo przyjemnie. Jeżeli lubicie dynamiczną rozgrywkę, prawdopodobnie opisywana apka spodoba Wam się bardziej, niż jej kolorowy pierwowzór o nazwie Crossy Road. Jedynym minusem jest w tym przypadku sterowanie. Moim zdaniem, lepiej w praktyce sprawdzałyby się dwie dotykowe gałeczki – do strzelania i poruszania się. Rysowanie gestów nie jest najwygodniejsze, a wybór kierunku strzału spośród ośmiu to istna męczarnia!