Tapventures – odpada mi ręka, ale było warto! [VIDEO]

0
811

Tapventures to RPG-ek, który wymaga od nas tylko jednego – szybkiego dotykania ekranu dwoma, trzema, a nawet pięcioma palcami. Czy tego typu gra jest w stanie ukraść z naszego życia więcej niż przysłowiowe pięć minut? Wbrew temu, co może się wydawać, zdecydowanie tak. I choć na początku na pewno będziecie do niej sceptycznie nastawieni, gwarantuję, że ostatecznie przekonacie się i polecicie ją wszystkim swoim znajomym.

Dlaczego nazwałem Tapventures RPG-em? Bo w tej grze zabijamy wirtualnych przeciwników, zdobywając dzięki temu punkty doświadczenia. Uprzedzam jednak już na początku, że nie chodzimy tutaj żadnym bohaterem, nie znajdujemy broni oraz innych elementów ekwipunku, a wszystko, co jest naszym zadaniem ogranicza się do… dotykania palcami wyświetlacza.

Ekran główny apki składa się z pola walki oraz górnego interfejsu (screeny przedstawiają wersję na tablet, ja testowałem grę na smartfonie), który służy nam do ulepszania wyposażenia. Zanim przejdziemy do nieco bardziej pobocznych rzeczy, zatrzymajmy się na chwilę przy rozgrywce, czyli tym, co zdecydowanie najbardziej wyróżnia Tapventures na tle konkurencji.

W grze zadajemy oponentowi rany na dwa sposoby – albo trenując nasze paluchy, albo wyręczając się naszymi kompanami. O ile tę pierwszą umiejętność posiadamy od razu, tę drugą musimy zdobyć. Na szczęście, nie wymaga to od nas bardzo wielkiego wkładu finansowego. Wystarczy jedynie kilka wygranych walk i już możemy pozwolić sobie na psa, a następnie człowieka występującego w roli rycerskiego giermka.

Złote monety w Tapventures „wypadają” z pokonanych rywali. Wraz z rozwojem postaci, zwiększają się nasze potrzeby, ale również i przeciwnicy stają się po śmierci hojniejsi. Nie można – co prawda – od razu pozwolić sobie na wypasionych pomocników oraz broń „palcową”, ale systematyczną pracą jesteśmy w stanie dorobić się rzeczy, które są wystarczające do skutecznego i sprawnego rozprawiania się z napotkanymi „przeszkodami” w postaci najróżniejszych stworów.

Czy oponenci w grze są wymagający? Tak, tak i jeszcze raz tak. Na pewno najgorsi z nich wszystkich są bossowie. To oni mają najwięcej punktów życia, a do tego na ich wyeliminowanie mamy konkretną liczbę sekund, co zdecydowanie utrudnia nam realizację celu.

Tapventures to produkcja bardzo barwna i pozbawiona mikropłatności, z których zmuszeni jesteśmy skorzystać, by cokolwiek osiągnąć. Moim zdaniem, warto zainteresować się nią z jednego prostego powodu – odmóżdża jak mało który RPG-ek, a do tego daje sporo satysfakcji, kiedy już uda nam się dotrzeć do samego końca.