Tap the Box – diamenty bawią się na skrzyniach [VIDEO]

0
343

Niektórzy twierdzą, że o atrakcyjności gry decyduje przede wszystkim to, gdzie toczy się jej akcja. Czy jest to raczej ponure, źle kojarzące się miejsce, czy też zupełnie odwrotnie. Osobiście się z tym nie zgadzam. Uważam, że wirtualne miejsce wcale nie odgrywa ważnej roli. Najważniejszy jest pomysł. Na dowód swojej teorii przedstawię dzisiaj produkcję Tap the Box.

Gdzie tak naprawdę usytuowana jest akcja w Tap the Box ciężko jednoznacznie powiedzieć. Wydaje się, że jest to jakiś blaszany magazyn, w którym przechowywane są drewniane skrzynie. Być może jest to jakaś miejscówka na lotnisku, a być może po prostu jeden z lokali firmy kurierskiej. Nieważne. Nie ma to najmniejszego wpływu na rozgrywkę, tak więc nie będziemy dłużej na ten temat dywagować.

Przejdźmy do konkretów. Celem gracza w opisywanej produkcji jest usuwanie skrzynek tak, aby znajdujący się na nich diament mógł spokojnie wylądować na specjalnym złotym bloczku. Początkowo nie jest to zbyt skomplikowane zadanie. Robi się jednak dużo trudniej, kiedy miejscówka, do której błyskotka ma się udać nie jest bezpośrednio pod nią, a gdzieś z boku. Kombinować można naprawdę długo, o czym miałem okazję się przekonać na wielu planszach.

W sumie Tap the Box pozwala nam sprawdzić się w 75 levelach. W każdym z nich uzyskać możemy gwiazdkę brązową, srebrną lub złotą. Bijcie mnie, katujcie i róbcie co chcecie – nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie kiedy uzyskać można maksymalną notę. Udało mi się to tylko na pierwszym poziomie, mimo że próbowałem zadania wykonywać bardzo szybko i do tego strasznie dokładnie.

Występujące w grze skrzynie usuwamy poprzez ich dotknięcie. Tylko na te stworzone z drewna wystarczy raz skierować palec. Reszta jest dużo trwalsza, co – jak domyślić się nietrudno – skutecznie utrudnia nam zrealizowanie powierzonego nam zadania.

Czy Tap the Box można śmiało polecić? Zdecydowanie tak. Spędziłem z tą produkcją wyjątkowo miłe chwile. Uraczyła mnie przede wszystkim fajną, wymagającą myślenia rozgrywką, a do tego… brakiem mikropłatności. Nie omieszkam też pochwalić dźwięków, które wyraźnie rozpieściły moje uszy.