Szczęśliwy Wyborca – a kim jest Twój prezydent, wyborco?

0
346

Do wyborów prezydenckich zostało zaledwie kilka dni, ale nie piszę tego dlatego, że chcę Was namówić do głosowania na któregokolwiek z kandydatów. Chciałbym natomiast pokazać Wam interesującą produkcję Szczęśliwy Wyborca, która najlepiej pokazuje, jak z biegiem lat zmieniają się sposoby na zdobywanie głosów.

Szczęśliwy Wyborca to tytuł stworzony przez miłośników pana Korwina. Nie jestem jego wielkim zwolennikiem, jednakże pomysł na grę spodobał mi się na tyle, że postanowiłem o niej napisać. Szczególnie, iż nie przypominam sobie, by kiedykolwiek stworzono podobny tytuł na potrzeby wyborów. Cóż, trzeba mieć na uwadze, że prawa wyborcze uzyskuje nowe pokolenie i to ono właśnie zaczyna wytaczać nowe trendy w kwestii agitacji.

korwin

Rozgrywka w Szczęśliwy Wyborca polega na łączeniu ze sobą logotypów partii politycznych. Każde prawidłowe połączenie składa się z co najmniej trzech elementów i skutkuje konkretną wirtualną sytuacją. Na przykład, decydując się na PSL, wydajemy dużo pieniędzy na rzecz rolników, a wybierając PiS musimy liczyć się z płaceniem podatków na rzecz najbiedniejszych.

Konto z mobilnymi środkami pieniężnymi zmniejsza się za każdym razem, gdy wybierzemy coś innego od charakterystycznej żółtej korony na niebieskim tle. Jak pewnie wiecie, to ona jest symbolem Korwina i to dzięki niej zostaje w naszym wirtualnym portfelu najwięcej pieniędzy. W końcu wspomniany kandydat obiecuje zniesie podatków i próbuje nam wmówić, że zna sposób na to, by każdemu żyło się jak w raju.

korwin1

Celem numer jeden jest stanie się tytułowym wyborcą, który nie będzie miał powodów do narzekania. Oczywiście, możemy też wybrać inną drogę (inaczej mówiąc, partię), jednak jak to się dla nas skończy na pewno doskonale wiecie i nie trzeba specjalnie wiele na ten temat pisać.

Koniec końców, pointa w przypadku gry Szczęśliwy Wyborca jest jedna – młodzi wyborcy to naprawdę kreatywni ludzie. Jestem przekonany, że opisywana tutaj produkcja pobudzi wyobraźnię innych programistów sympatyzujących z różnymi partiami i przy okazji najbliższych wyborów parlamentarnych Google Play zaleje fala politycznych produkcji. Czy to dobrze, czy nie – oceńcie sami. Ja mam co do tego mieszane uczucia, chociaż wolę sto razy gry od denerwujących spotów telewizyjnych.