Storm of Swords – nikt nas nie pokona, towarzysze!

0
477

Najpopularniejsze mobilne strategie mają już swoich mistrzów, a ich detronizacja wydaje się mało prawdopodobna. Wniosek nasuwa się więc sam: raczej nie ma sensu zaczynać przygód z Clash of Clans czy innymi. Warto natomiast rozejrzeć się po Google Play i poszukać nieco mniej znanych produkcji wojennych. Ostatnio podczas takiej akcji natrafiłem na Storm of Swords i zdecydowanie mogę Wam tę apkę polecić!

Gracze w Storm of Swords starają się jak najlepiej zarządzać wirtualnymi zamkami oraz terenami, które je otaczają. Pole do popisu mamy tutaj ogromne, bo każdy nowo powstały budynek służy do czegoś innego i pozwala na zdobywanie surowców, jedzenia oraz pieniędzy, bez których dalszy rozwój jest niemożliwy.

Można w pewnym sensie powiedzieć, że opisywana gierka łączy ze sobą cechy dobrej strategii wojennej z prostymi produkcjami farmerskimi. Co prawda, nie interesujemy się tutaj ziemniakami, marchewkami i innymi, ale bacznie musimy obserwować, co dzieje się w małej ojczyźnie i robić wszystko, by nasz sąsiad nie okazał się w tym lepszy.

Bezpośrednio najważniejszym celem jest modyfikowanie i tworzenie nowych miejscówek. W praktyce oznacza to – oczywiście – zarabianie i przeznaczanie środków na rekrutację nowych żołnierzy oraz kupowanie nowego sprzętu wojennego. Niektórzy z podopiecznych przydają się tylko podczas działań ofensywnych, natomiast inni powstali głównie po to, by bronić króla i jego zamku przed najazdami złoczyńców.

Tryb PvP, a szczególnie wygrywanie w nim, sprawia w Storm of Swords najwięcej frajdy. Niestety, nie można osiągać w nim dobrych rezultatów od pierwszych dni, dlatego też na dobry początek radzę Wam w ogóle się nim nie interesować. No, chyba że dołączycie do jakiejś rodziny (czyli sojuszu). Wtedy proszę bardzo – wypowiadajcie wojny i… bawcie się dobrze.

Największą wadą Storm of Swords są bez wątpienia mikropłatności. Podczas tutorialu nie musimy do przyspieszania budowy czy innych podobnych czynności wydawać zielonych błyskotek, ale kiedy już samouczek dobiegnie końca, wystawieni jesteśmy na próbę. Większość z Was pewnie jej nie przetrwa. Bo – niestety – trzeba przyznać, że w owej apce specjalne diamenty są bardzo przydatne, a czasem wydają się wręcz niezbędne.