Spin Warrior – starożytna wersja kręgli

0
203

Graliście kiedyś w taką grę, która bardzo Wam się podobała i pozwalała zabić nudę, ale w pewnym momencie powiedzieliście sobie: „kurczę, coś jest nie tak, czegoś tu brakuje”? Do niedawna nie byłbym w stanie powiedzieć, że wiem, co czuliście. Teraz już jednak mogę pokusić się o takie stwierdzenie, bowiem jestem świeżo po kilkunastu minutach z apką Spin Warrior.

Akcja gry z tego wpisu rozgrywa się w czasach starożytnych, co wywnioskować najłatwiej po głównym bohaterze ubranym w zbroję i bardzo ostry miecz z najlepszej jakości materiałów. Jeżeli wydaje Wam się, że to stosunkowa niewielka ilość informacji, wiedzcie, że o przeciwnikach najważniejszej postaci wiemy jeszcze mniej. Tak naprawdę można powiedzieć, iż występują, a naszym zadaniem jest ich niszczenie. I to w zasadzie tyle.

roma

Rozgrywkę dostępną w Spin Warrior nazwałbym kręglami. Dostajemy tutaj bowiem do dyspozycji kulę z trupią czaszką, którą musimy turlać w stronę zbliżających się w naszą stronę wrogów. Dlaczego to robimy? Bo gdy występującym na ekranie oponentom uda się dostać do końca planszy, uruchomią specjalną zapadnię, przez którą zginie główny bohater.

Kręgle w grze nie polegają na tym samym, co w przypadku tradycyjnych torów, które wynajmuje się w lokalach na godzinę czy dwie. Zdobywamy tutaj punkty za każdy strącony „element”, jednak nawet zaliczając Strike’a musimy liczyć się z tym, że za chwilę pojawi się nowy cel do zniszczenia. W ten oto sposób gramy do momentu, w którym w końcu przeciwnik dopnie swego, a my dosłownie zapadniemy się w pod ziemię.

roma1

Sterowanie w grze opiera się na poruszaniu bohaterem w prawo lub lewo. Wszelkie ruchy wykonujemy przede wszystkim po to, aby nadać kuli odpowiedniej rotacji i skierować ją w określoną stronę. Nie możemy też zapominać o odbijaniu kolistego przedmiotu, gdyż to dzięki temu zwiększamy mnożnik osiąganych przez nas rezultatów i nadajemy kuli ognistego charakteru.

Niestety, jedyną wartościową rzeczą w Spin Warrior są tarcze. Pozwalają nam one na kontynuowanie rozgrywki po zaliczeniu wpadki. Według mnie, to trochę za mało, by cieszyć się z uroków gry dłużej niż kilka minut. W tym przypadku brak power-upów czy innych elementów doskwiera człowiekowi dosyć szybko i tak naprawdę uniemożliwia odczuwanie frajdy. A szkoda, bo pomysł na rozgrywkę jest naprawdę niezły.