Smashy City – niszczcie do woli, nikt Wam nie broni!

0
546

Mamy takie dni, w których chcemy rozwalać każdą rzecz, jakie znajdzie się w zasięgu naszego wzroku. Nie będę wnikał, dlaczego właśnie dzisiaj macie nie do końca dobry humor, ale cieszę się, że do mnie trafiliście. A wiecie dlaczego? Bo mam receptę na Wasze problemy. A oto ona: Smashy City!

Pod względem wizualnym Smashy City przypomina Crossy Road i jej wszystkie klony (począwszy od tych lepszych, a kończąc na tych, do których do dzisiaj boję się zajrzeć). Dla mnie to solidna zaleta, bo lubię kanciaste postaci, miasta i w ogóle wszystko. Oczywiście, z umiarem, tak by zachować odpowiednią klasę. Moim zdaniem, braku tej ostatniej opisywanemu dziełu nie można zarzucić.

smashy

Tym razem nie będziecie bezbronnymi zwierzątkami, które chronią się przed nadjeżdżającymi samochodami, pociągami czy szalejącym nurtem rzeki. Bohaterowie Smashy City to istni koszykarze wśród potworasów – są wielcy, porządnie umięśnieni i naprawdę niewiele potrzeba, by ich wkurzyć. Nie, w sumie to oni od razu są zdenerwowani!

Celem naszego „spacerku” po wirtualnym świecie jest wyrządzenie jak największych szkód liczonych w dolarach. Kierujemy wybranym dryblasem i taranujemy wszystko, co tylko chcemy: auta, biurowce, drzewa, płoty i tak dalej. Mógłbym spędzić teraz wiele minut na wymienianiu potencjalnych ofiar, ale liczę na Waszą kreatywność. Poza tym – nie będę psuł zabawy!

Kreatury w Smashy City mają trzy (później można mieć ich więcej, ale o tym za chwilę!) serduszka. Po tym, jak wyczerpią się ich zawartości, następuje koniec gry, potwór pada i wraz ze swoim wynikiem ląduje na pierwszej stronie poczytnego periodyku. Zastanawiacie się pewnie, kto jest na tyle odważny, by stawić czoła przyjacielowi Godzilli. Wiadomo – dzielni żołnierze kierujący helikopterami oraz czołgami.

Wirtualna waluta w grze to sposób na kupowanie jajek, z których wykluwają się nowi bohaterowie. Niestety, bez wydawania prawdziwych pieniędzy nie można pominąć losowości, a więc musimy liczyć się z tym, że zdobycie upragnionego łupu może być żmudnym zajęciem wymagającym cierpliwości.

Dla mnie Smashy City to świetna propozycja nie tylko dla wybitnie poddenerwowanych ludzi poszukujących czegoś do rozładowania emocji. Spędziłem z tą gierką naprawdę bardzo wiele minut i zostawiłem ją w smartfonie, bo wiem, że jeszcze nieraz uratuje mnie w trudnych (czyt. nudnych) chwilach!