Sling Kong – małpie grzybki, czyli pinball połączony z czymś więcej!

0
1738

Jeżeli wiecie – chociaż tak mniej więcej – na czym polega zdobywanie punktów w pinballu, na pewno doskonale wiecie, do czego służą tzw. grzybki. To dobrze się składa i na pewno powinno napawać Was optymizmem przed uruchomieniem produkcji Sling Kong. Dlaczego? Pozwólcie, że jeszcze Wam tego teraz nie zdradzę.

Jak wskazuje na to nazwa opisywanej gry, jej bohaterem głównym jest sympatyczna małpka, która uważa się za bliskiego przodka legendarnego King Konga. Nieistotne są w tym przypadku jednak powiązania rodzinne, fabuła i tym podobne. Liczy się głównie bicie rekordów, a o to naprawdę nie jest tak łatwo, jak mogło by się wydawać.

monkety

Zasady zabawy oferowanej w Sling Kong są wyjątkowo proste. Gracz ma za zadanie umieścić zwierzątko na jak najwyższym punkcie, a że świat nigdy się nie kończy, cały czas może być lepiej i lepiej. Sam fakt, że musimy śrubować dobre rezultaty nie jest w tym przypadku niezwykle istotny. Istotne jest natomiast to, w jaki sposób próbujemy zrealizować zamierzony cel.

Każdą rozgrywkę rozpoczyna się od przemieszczenia bohatera z jednego grzybka na drugi. Stworzenie wisi sobie na łapach, a my przeciągając palcem po ekranie musimy dobrze trafić w kolejny punkt. Co, jeśli nam się to nie uda? Jest kilka scenariuszy, bo wygląd planszy w Sling Kong cały czas ulega zmianom.

monkey1

Na swojej drodze po rekord natrafiamy na przeróżne przeszkody. Niebieskie grzybki są standardowe i zazwyczaj nam pomagają, ponieważ możemy się od nich odbić. Zdecydowanie gorzej jest w przypadku czerwonych. Te musimy opuszczać w bardzo szybkim tempie. Co z innymi elementami? Na uwagę zasługują też piły, ruszające bądź kręcące się platformy itp. i itd. Można by pisać o tym przez długi czas, ale chyba będzie lepiej jak wszystko dokładnie odkryjecie sami.

Podczas gry zbieramy mobilne, złote monety. Do czego nam one służą? Po prostu – kupujemy dzięki nim nowych bohaterów. Niestety, nie możemy decydować się na konkretne stworzenie, a jedynie liczyć na łut szczęścia. Mnie osobiście nie bawi kolekcjonowanie wirtualnych zwierzaków, ale jeżeli Wy macie inaczej, powinniście być zadowoleni z tej opcji.