Slayin – niekończący się RPG-ek, który cierpi na pikselozę [VIDEO]

0
442

Pikselowe, dwuwymiarowe gry RPG kojarzą się Wam pewnie z całym mnóstwem miejsc do odwiedzenia i przeciwników do pokonania. A co gdybym Wam powiedział, że w Slayin akcja nie wykracza poza nawet najmniejszy fragment ekranu, natomiast oponentów prawie cały czas pokonuje się z taką samą łatwością? Jeżeli nasuwa się Wam na myśl słowo „nuda”, jestem przekonany, że nie było Wam jeszcze dane sprawdzić w praktyce produkcji studia FDG Entertainment.

Slayin reklamowany jest w Google Play jako pierwszy na świecie RPG-ek, który oferuje niekończącą się rozgrywkę. Chociaż dla mnie brzmi to zachęcająco, początki mojej przygody z tą grą nie były łatwe. Nie podobało mi się to, że miałem do dyspozycji tylko jednego bohatera, a jedyne, co mogłem na początku kupić to… grób dla mojego wojownika. Dość szybko zrozumiałem jednak, o co dokładnie w tym wszystkim chodzi. I dopiero wówczas zrozumiałem, że naszym zachodnim sąsiadom udało się stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.

rpg

Do naszej dyspozycji oddano w grze trzy przyciski. Dwa służą do poruszania się w prawo lub lewo, natomiast jeden pozwala na oddawanie skoku. Zaskoczenie, że nie mamy w tym przypadku do czynienia z klawiszem do atakowania? Też byłem tym zszokowany, ale okazało się, że w Slayin jest on zupełnie niepotrzebny, gdyż bohater sam wykonuje uderzenia. Nasza rola polega natomiast jedynie na tym, by przeciwnik nadział się na broń.

Nie jest trudno wytłumaczyć, o co chodzi w Slayin. Próbujemy tutaj zabijać rywali, bossów i tym samym osiągać jak najwyższe poziomy doświadczenia. Jeżeli jednak przegramy, musimy wszystko rozpoczynać od nowa, a więc najprościej rzecz ujmując, staramy się, by na mobilnym nagrobku, który jest swego rodzaju tablicą sław, znalazł się jak najlepszy rezultat.

rpg1

Samo wbijanie poziomów i kupowanie co jakiś czas nowych przedmiotów prawdopodobnie nie byłoby tak wciągające, gdyby nie misje poboczne. Tych jest w Slayin naprawdę sporo i zdecydowanie należą się za to brawa. Szkoda – co prawda – tego, że dodatkowe postaci kupuje się tutaj za wirtualną walutę, która jest dość trudno dostępna, ale przecież wiadomo nie od dzisiaj, że życie wojownika nie jest usłane różami.

Niektórzy z Was mogą być zawiedzeni grafiką w Slayin, ale jeżeli jesteście fanami stylu retro pełnego pikseli, raczej nie będziecie mieli zbyt wielu powodów do narzekań. Ja tam nie miałem i jestem przekonany, że w tej kwestii nie jestem sam.