Sector Strike – kosmiczna zabawa w starym stylu

0
376

Osobom, które miały możliwość spróbowania swoich sił w pierwszych kosmicznych strzelankach, nie trzeba będzie zbyt długo namawiać do wypróbowania apki Sector Strike. Reszta z pewnością już tak entuzjastycznie do niej nie podejdzie, choć jest to spory błąd, biorąc pod uwagę, że eliminowanie kosmicznych obiektów jest naprawdę świetną zabawą.

Jak to zwykle bywa w tego typu grach, w Sector Strike mamy okazję wcielić się w postać pilota podróżującego statkiem kosmicznym, który wyposażony jest w ultranowoczesną broń pomagającą w zwalczaniu latających obiektów wroga. Nasze zadanie jest łatwe do wytłumaczenia – musimy robić wszystko, co w naszej mocy, aby zniszczyć każdą atakującą nas jednostkę.

W opisywanej grze nie zdobywamy punktów po to, aby chwalić się przed znajomymi tym, jak wiele osiągnęliśmy. Przede wszystkim chodzi tu o przechodzenie z jednej planszy do następnej. Na każdym etapie poza wrogami przychodzi nam spotkać również złote pieniążki oraz swego rodzaju „probówki” z ulepszeniami.

Wspomniane „witaminki” zdobywamy za pokonanie konkretnej liczby wrogów. Jeśli uda nam się złapać wirtualny przedmiot z bronią, otrzymujemy nowe narzędzie do walki. O ile na początku są to tylko standardowe pociski, to później możemy poszczycić się posiadaniem nawet działa laserowego, które – oczywiście – jest dużo skuteczniejsze od tradycyjnej broni.

Do czego służy w Sector Strike wirtualna waluta? Dzięki niej możemy modyfikować ogniste strzały i inne podobne „bajery”, tak aby były jeszcze skuteczniejsze i wyglądały dużo efektowniej niż zwykle. Oczywiście, ceny dostępne w wirtualnym sklepiku do najniższych nie należą. W końcu coś musi mobilizować nas do gry, prawda?

Autorzy Sector Strike przygotowali opcję kupowania mobilnych pieniążków za te prawdziwe. Najmniejszy pakiet kosztuje dwa dolary, a największy – piętnaście. Jak to mówią, dla każdego coś dobrego.

Oprawa audiowizualna nie jest z pewnością największą zaletą apki studia Clapfoot, jednak zbyt wiele zarzucić także jej nie można. Wprawdzie wirtualny świat nie prezentuje się bardzo realistycznie, ale ma w sobie coś, co łączy ze sobą cechy retro z tymi nowoczesnymi. Moim zdaniem, absolutnie wystarcza to do tego, by nie martwić się o zdrowie swoich oczu.