Scraby – no, cwaniaki, kto pokona profesora Miodka?

0
445

We współczesnym, zamerykanizowanym świecie ludzie bardzo często lekceważą swoje braki w zasobie ojczystego języka. Mimo że zastąpienie polskiego słowa jakimś zagranicznym nie spotyka się obecnie z krytyką, warto chociażby dla własnej satysfakcji wzbogacić prywatny słownik o jakieś nowe słówka. A jeżeli zamiast czytania grubych książek, wolicie coś bardziej rozrywkowego, wystarczy, że zagracie w Scraby.

Opisywana gra to nowy projekt polskiego studia Bushido Games. Na tę chwilę nie może pochwalić się wyjątkowo pokaźnym gronem fanów, ale raczej o każdej porze dnia można spotkać tu co najmniej kilku chętnych do rywalizacji. Niestety, niejaki profesor Jan Miodek psuje zabawę, gdyż cały czas zajmuje najwyższe miejsce w rankingu. I mam naprawdę duże wątpliwości czy wygrywa uczciwie.

scrab

Scraby to gra, w której walczymy na punkty z użytkownikami, będącymi online. Rozgrywka podzielona jest na dwuminutowe rundy. Po każdym etapie wyświetla się tabela wyników, gdzie możemy sprawdzić swoją pozycję i zobaczyć, jak poradziliśmy sobie na tle innych. Bez power-upów, bez mikropłatności – liczy się tylko wiedza, refleks i opanowanie.

Produkcja z tego wpisu zadebiutowała w Google Play bardzo niedawno, dlatego można by było wybaczyć jej drobne błędy. „Problem” w tym, że takowych jest raczej niewiele i mało wymagającym graczom nie będą w żaden sposób przeszkadzały. Mnie osobiście w Scraby brakuje głównie to ciemniejszego (tzw. „nocnego”) interfejsu. No, poza tym przydałoby się też trochę popracować nad wgranym słownikiem.

scrab1

Spodziewałem się tego, że Scraby nie będzie zaliczało punktów za ułożenie z rozsypanki jakiegoś nazwiska. Nie sądziłem jednak, że nie będę mógł wzbogacić się oczkami za ułożenie słowa „Polska”, „Kenia” czy „Brazylia”. Szczerze mówiąc, brak państw w słowniku bardzo mnie zawiódł, ale być może jest to celowe zagranie, a nie wypadek przy pracy.

Scraby można grać nie tylko w smartfonie, lecz również przez internet. Na pewno będę bacznie przyglądał się temu tytułowi i raz na jakiś czas pozwolę mu na zabranie mi nieco wolnego czasu. W końcu ktoś musi w końcu pokonać tego Miodka, czyż nie?! 🙂