Sandstorm: Pirate Wars – piracka przyszłość oczami Ubisoftu

0
572

Moim praprapradziadkiem był legendarny, jednooki Siwobrody. Kiedy ze swoją załogą przemierzał mile morskie, wszyscy wokół trzęśli się ze strachu. Postanowiłem pójść w ślady swojego przodka i też zostać piratem. Ale żagle, majtkowie i kapelusze z trupią czaszką już nikogo nie interesują. Trudno się dziwić, przecież XXI wiek już dawno za nami, a latające pojazdy to dzisiaj codzienność!

Nowa gra studia Ubisoft nazywa się Sandstorm: Pirate Wars. Nie jest strategią, w której rozbudowujemy miasteczka, natomiast cała rozgrywka skupia się w niej wokół pojedynków na śmierć i życie. Nie, szabli też tutaj nie dostrzeżecie. Będzie za to sporo laserów, nowoczesnych karabinów maszynowych i tym podobnych. Ot, takie pirackie science-fiction.

Gracz stoi przed arcytrudnym zadaniem, ponieważ musi stać się nieustraszonym, niezwyciężonym i przede wszystkim budzącym grozę piratem. Droga do tego nie jest łatwa, bo czeka na niej masa przeciwników do pokonania. I to zarówno prawdziwych, jak i komputerowych. AI inteligencją w tym przypadku – niestety – nie grzeszy, ale z czasem silna broń pomaga jej w krzyżowaniu naszych planów.

Sandstorm: Pirate Wars latający, futurystyczny „statek” piracki ma być naszym oczkiem w głowie, niczym stare Garbusy w oczach naszych tatusiów. Kiedy wygrywamy bitwy, zdobywamy łupy, które możemy z czasem zamieniać na wypasione działa, systemy obronne i inne cacuszka. Oczywiście, każdy marzy o tym, by zamienić Poloneza w superszybkie Audi, ale nie jest to takie proste. I w tym przypadku też rozchodzi się o pieniądze. Jeżeli skorzystacie z mikropłatności, dosyć szybko stać Was będzie nas istną piracką limuzynę. W innym przypadku… no, cóż trzeba uzbroić się w cierpliwość i dążyć do celu.

Pojedynkowanie się z oponentami nie jest czymś specjalnie ambitnym. Ubisoft zdecydował się na skorzystanie ze standardowego modelu turowego – przeciwnik się namyśla, atakuje, my myślimy i atakujemy. Kto pierwszy zniszczy wszystkie elementy konstrukcyjne statku, wygrywa. Proste i znane, więc raczej nie trzeba tego specjalnie tłumaczyć.

Graficznie Sandstorm: Pirate Wars nie jest majstersztykiem. Brakuje tu wodotrysków, ale na próżno też szukać specjalnie nieudanych części. Jeżeli lubicie postapokaliptyczne, a do tego przyszłościowe, klimaty, drobne piksele raczej nie spowodują, że ze złości rzucicie telefon o ścianę.