Rush Star: Bike Adventure – piraci, a raczej motocykliści, z Karaibów

0
348

Mimo że Rush Star: Bike Adventure wydaje się niczym niewyróżniającą się zręcznościówką o niekończącej się rozgrywce, potrafi naprawdę dobrze zabić nam czas. Co poza ścieżką dźwiękową podobną do tej z „Piratów z Karaibów” może się podobać w tym tytule? Na pewno zaraz będziecie to wiedzieć.

W grze Rush Star: Bike Adventure kierujemy filigranową, atrakcyjną blondynką, która jest miłośniczką jednośladów. Na początku naszej przygody korzystamy z dość starego typu motocykla, jednak wraz z przebytymi kilometrami uzyskujemy dostęp do coraz to nowszych, a co za tym idzie, szybszych modeli. Ba, jeden z nich potrafi nawet wznieść nas w powietrze!

Zanim przejdziemy do szczegółów trasy, warto napisać, że bohaterka Rush Star: Bike Adventure nie jeździ sama. W zależności od tego, gdzie postanawia wyjechać, towarzyszy jej od jednego do kilku motocyklistów w skórach, długich włosach i kaskach. Czy są oni po to, by przeszkadzać, czy też wręcz na odwrót – pojęcia nie mam. Ich towarzystwo zbytnio mi jednak nie wadziło, tak więc narzekać na pewno nie zamierzam.

Chociaż w Rush Star: Bike Adventure chodzi o uzyskiwanie jak najlepszych rezultatów wyrażonych w przejechanych metrach, nie jesteśmy zmuszani do oglądania wiecznie tej samej trasy. Po podstawowym levelu, który osadzony jest na wsi, jeździmy w dżungli i tak dalej, i tak dalej. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że z każdym etapem czekają na nas zupełnie inne przeszkody.

Dużą zaletą gierki z tego wpisu jest fakt, iż wszystko możemy w niej załatwić, nie wydając wirtualnych pieniędzy. Każdy pokonany przez nas metr przybliża nas do nowej maszyny, tak więc nie musicie martwić się tym, że w którymś momencie będziecie musieli sięgać do prawdziwego portfela. Oczywiście, nie oznacza to, że w Rush Star: Bike Adventure łatwo o wszystko, co najlepsze.

Sterowanie na samym początku było dla mnie nieco dziwne, ponieważ wymagało operowania dwiema niewidzialnymi gałeczkami. Z perspektywy czasu muszę – mimo wszystko – przyznać, że rozwiązanie w tej kwestii okazało się naprawdę bardzo dobre. Do tego stopnia, że sumienie nie pozwala mi napisać żadnego złego słowa.