Robo5 – pomocy, jestem robotem i nie wiem, co mam zrobić!

0
552

Bohater gierki Robo5 jest mechaniczną istotą, która ma skłonności do zadawania filozoficznych pytań. Na szczęście, podczas rozgrywki nie musimy na nie odpowiadać. Głowy całkowicie wyłączyć się jednak w tym przypadku nie da, bo każda plansza to prawdziwe wyzwanie zarówno dla naszego mózgu, jak i palców.

Robota z gry studia Animoca poznajemy w tajemniczym miejscu, w którym bohater zastanawia się nie tylko, gdzie dokładnie się znajduje, lecz również nurtuje go pytanie, kim lub czym właściwie jest. Chociaż na samym początku wszystko wskazuje na to, iż gierka będzie wyjątkowo skomplikowana, zdecydowanie taka nie jest. Czy to zarzut? Nie, absolutnie nie!

Robo5 to zręcznościówka, a nie łamigłówka. Nie zmienia to faktu, że w każdej planszy i tak trzeba ruszyć szarymi komórkami, aby znaleźć sposób na dostanie się do samego końca, a tym samym uzyskać dostęp do innego levelu. Na pierwszy rzut oka, opisywana gra sprawia wrażenie dziecinnie prostej, ale bardzo szybko można się przekonać o tym, iż jest w tej kwestii zupełnie inaczej.

Nie używamy w Robo5 dotykowej konsolki. Poruszanie się bohaterem odbywa się w taki sposób, że wyznaczamy mu miejsce, a on w miarę możliwości idzie w odpowiednią stronę. Oczywiście, zazwyczaj natrafiamy na przeszkody, które musimy w umiejętny sposób przechytrzyć. Robimy to zazwyczaj przeciągając je, odpychając albo… wspinając się boczną stroną ich ścianek.

Gra pod względem audiowizualnym jest po części ładna, a po części nie. Na pewno można powiedzieć, że ma urok dzięki swojej oryginalności, ale widać raz na jakiś czas niedociągnięcia, które można by było poprawić. Co do dźwięków, moim zdaniem, świetnie spełniają swoją rolę i nie zasługują na to, by pisać na ich temat w sposób negatywny.

Robo5 dostępne jest w Google Play za darmo, ale pełna wersja to koszt rzędu dziesięciu złotych. Według mnie, cena jest dość adekwatna do tego, co apka oferuje. 40 poziomów pozwala na około półtorej godziny zabawy, czyli przeliczając to wszystko, czas spędzony z robotem wychodzi nas taniej niż wypad do kina czy na kręgle.