Rise of Darkness – diaboliczny MMORPG-ek, w którym zabijesz… nudę

0
1218

Na pewno Rise of Darkness nie jest produkcją, która nie posiada wad (bo takie chyba nie istnieją, prawda?). Mimo wszystko, zdziwię się, jeśli przekona się do niej tylko mała garstka graczy. Dlaczego? Wstęp to raczej nie najlepsze miejsce na udzielanie odpowiedzi na takie pytania.

Jako fan serii Diablo, który zarwał niejedną noc dla tej produkcji, mam sentyment do wszelkich RPG-ów, gdzie mamy do czynienia z apokaliptycznymi wizjami, demonami i tak dalej, i tak dalej. Rise of Darkness zachęciło mnie do siebie również niewielką liczbą danych, pozwalającą na pobranie gierki w ciągu przysłowiowej minuty. Oczywiście, to jeszcze nie wszystko, co mam do powiedzenia.

rise

Chociaż opisywana gierka nie zajmuje w smartfonie wiele miejsca, jej wygląd do najgorszych nie należy. Oczywiście, jeżeli bardzo bym się uparł, mógłbym podać co najmniej kilka wizualnych niedociągnięć. Pytanie tylko, czy miałoby to jakikolwiek sens. Moim zdaniem – nie. A czemu tak sądzę? Bo po prostu jestem przekonany, że w trakcie zabawy mało kto zwraca uwagę na nieco kanciastą końcówkę miecza czy krzywą nogę przeciwnika.

Rise of Darkness to mobilny hack and slash. Wcielamy się tu w jednego z czterech głównych bohaterów o różnych zdolnościach, a następnie przechodzimy z etapu do etapu, pokonując spotykanych na drodze oponentów. System walki należy do dość łatwych. Gałeczka służąca do kierowania postacią pojawia się tam, gdzie przytrzymamy palec, a wszystkie przyciski niezbędne do atakowania znajdują się po prawej stronie ekranu. Ot, cała filozofia.

Rise of Darkness możemy grać człowiekiem, jednakże raz na jakiś czas pozwala się nam na skorzystanie ze specjalnej mocy, która transformuje nas w bestię. Owo muskularne, silne stworzenie możemy ulepszać, podobnie jak naszą postać numer jeden. Rzecz jasna, nie jesteśmy w stanie zrobić tego od razu, ponieważ jesteśmy ograniczeni poziomem doświadczenia oraz liczbą złotych monet na koncie.

Jak w każdej grze, również w Rise of Darkness nie zabrakło mikropłatności. Nie o tym chciałem jednak jeszcze wspomnieć, lecz o obowiązkowej rejestracji jeszcze przed rozpoczęciem zabawy. Autorzy tegoż RPG-a nie dają nam żadnego wyboru – jeżeli chcemy sobie pograć musimy albo założyć konto w grze, albo dokonać synchronizacji z Facebookiem. Czy naprawdę trzeba tak od razu przechodzić do najnudniejszych rzeczy?!