Ridge Racer Slipstream – wyścigi od twórców Pac-Mana

0
422

Studio NAMCO Bandai Games kojarzy mi się – i pewnie Wam również – głównie z kultowym Pac-Manem. Zastanawiałem się, czy produkcja samochodowa o nazwie Ridge Racer Slipstream zmieni nieco moje mniemanie na temat tej firmy. I choć do końca wspomnianym dziełem zachwycony nie jestem, muszę przyznać, że rodzice Pac-Mana w kwestii ścigałek mogą sporo w branży namieszać. Ale kiedyś, a nie teraz.

Największym minusem gry Ridge Racer Slipstream bez wątpienia jest fakt, że nie jest ona licencjonowana, a to oznacza z kolei, że nie mamy tutaj okazji poruszać się wirtualnymi wersjami prawdziwych samochodów. Trochę szkoda, bo – szczerze mówiąc – podróżowanie podróbą Ferrari nie sprawia tyle samo frajdy, nawet jeśli możemy pochwalić się bujną wyobraźnią.

Produkcje motoryzacyjne mają to do siebie, że charakteryzują się dosyć „gangsterską” muzyczką oraz grafiką. W przypadku opisywanego tutaj Ridge Racer Slipstream jest nieco inaczej. Soundtrack do jakichś wyjątkowo klimatycznych nie należy, a sam interfejs i system rozgrywki… cóż, podczas testu wielokrotnie odnosiłem wrażenie, że przyszło mi zagrać po prostu w zręcznościówkę, a nie samochodówkę cenionych twórców.

W grze mamy trzy tryby zabawy. Jeden z nich to Kariera, w której staramy się urzeczywistnić przysłowie od zera do bohatera, kolejny to Arcade, a ostatni – Online. Jeżeli chodzi o zabawę przez internet, podzielona jest ona na trzy warianty – rywalizację w sieci Wi-Fi, tradycyjne wyścigi online oraz tzw. Time Attack, czyli, mówiąc wprost, próbę czasową.

Ciężko w kilku słowach napisać, co takiego oferuje nam rozgrywka Arcade, bo jest tego naprawdę sporo. Warto jednak przede wszystkim wspomnieć o trybie szybkiego wyścigu oraz pojedynkach typu Knockout, w którym w trakcie zawodów eliminuje się ostatnich kierowców z całej stawki. Niestety, nawet w najbardziej podstawowych rywalizacjach prawie wszystkie elementy są zablokowane. Można to zmienić albo za pomocą specjalnej waluty, którą w głównej mierze zdobywa się za prawdziwą kasę, albo za konkretne wypełnianie poszczególnych misji.

Auta dostępne w Ridge Racer Slipstream możemy modyfikować wraz z naszym postępem. Nie ma tutaj co prawda wielu zaawansowanych elementów, ale takie najbardziej potrzebne i powszechne – silnik, nitro i tak dalej. Pierwszy samochód dostajemy prawie za darmo, bo za monety, które dostępne są na starcie. Na kolejne musimy już jednak sobie zarobić.

Sterowanie w grze nie opiera się na akcelerometrze, lecz czterech przyciskach dotykowych. Dwa z nich służą nam do poruszania pojazdem, a dwa do używania gazu bądź hamulca. Ku mojemu zdziwieniu – operowanie samochodem w tym przypadku jest bułką z masłem. Ani razu nie zdarzyło mi się tutaj nie wyrobić na zakręcie czy w coś dużego przyłożyć.

Dlaczego na początku napisałem, że Ridge Racer Slipstream to bardziej zręcznościówka, niż typowa gra motoryzacyjna? Ciężko powiedzieć, po prostu odniosłem takie wrażenie. W końcu nie spotyka się często gier, w których w trakcie jazdy jakaś pani dopinguje nas w tle i informuje o aktualnie zajmowanym miejscu.