Qube Kingdom – kwadratowe czary-mary i bum!

0
512

Świat w grze Qube Kingdom zbudowany jest z mniejszych oraz większych sześcianów. Podobnie jest w przypadku występujących w niej ludzików, potworów, a także broni i magicznych przedmiotów. Czy to oznacza, że w tym wpisie będziecie mogli przeczytać o kolejnym klonie Minecrafta? Nie, tym ram razem nic z tych rzeczy!

Produkcja stworzona przez studio Mobage od samego początku daje nam jasno do zrozumienia, że nie ma co szukać w niej sprawdzonych rozwiązań. Widać to szczególnie wtedy, gdy na ekranie pojawia się kwadratowy czarodziej. Jest on swego rodzaju nauczycielem gracza, ale wypowiadane przez niego zdania nie są bogate w wyszukane wyrazy, a zabawne teksty i porównania, które wydają się rozbawić nawet najbardziej ponurego człowieka świata.

Tutorial w Qube Kingdom nie trwa długo, jednak – niestety- nie da się go pominąć. Zupełnie inaczej sprawa ma się z rejestracją w grze. Jeżeli chcemy, możemy powiązać konto z profilem na Facebooku, ale wcale tego robić nie musimy. Możemy z takiej sytuacji wybrnąć, logując się jako gość i liczyć na to, że w przypadku przypadkowego odinstalowania gry czy też błędu smartfonu, nie stracimy wypracowanych przez nas postępów.

Opisywana gra to tower defense. Miłośnicy gatunku i nie tylko doskonale zdają sobie więc sprawę, że głównym celem w Qube Kingdom jest obrona terenu przed wszelkiego rodzaju niebezpiecznymi istotami. W tym przypadku walczymy zarówno z wirtualnymi wojownikami, jak i gigantycznymi pająkami oraz ich przyjaciółmi. Oczywiście, im późniejszy etap, tym trudniej jest osiągnąć zgon naszego wroga.

Jak na apkę przypominającą nieco Minecrafta, Qube Kingdom jest bardzo rozbudowane. Dostajemy tu do dyspozycji wirtualne miasto z przeróżnymi budynkami o różnych właściwościach, całą masę bohaterów do odblokowania oraz kilkadziesiąt leveli, które bez problemu wciągną Was w wir rozgrywki i przed długi czas nie będą chciały puścić.

Do zrozumienia systemu sterowania zastosowanego w grze nie potrzeba samouczka, ponieważ wszystko opiera się tutaj na dotykaniu ekranu w celu rekrutacji wojownika oraz wybrania mu miejsca walki. Jak pewnie się domyślacie, ostatnie wymienione przeze mnie czynności dostępne są za wirtualną walutę. Ta – rzecz jasna – jest bardzo ważna, ale nie namawia się nas zbyt przesadnie do tego, aby kupować ją za prawdziwą kasę.

W kwestii oprawy audiowizualnej w Qube Kingdom mogę powiedzieć tylko tyle, że według mnie wypada ona całkiem dobrze na tle innych tego typu produkcji. Na pewno znaleźć tu można elementy, które wymagają jakichś kosmetycznych poprawek, ale byłbym kimś naprawdę wrednym, gdybym potraktował to jako minus.