Pocket Mine 2 – toporek do ręki i jazda… po raz drugi

0
932

Kiedy opisywałem dla Was pierwszą część Pocket Mine, byłem nią zachwycony. Jeżeli mam być szczery, do dzisiaj spędzam z nią wolne chwile, dlatego też bardzo się ucieszyłem na wiadomość, że w Google Play pojawił się sequel mojego mobilnego faworyta. Niestety, trochę się na nim zawiodłem, ale mimo wszystko jestem przekonany, że Pocket Mine 2 będzie dla Was idealną odskocznią od standardowej rozgrywki.

Dla wszystkich miłośników mobilnych odkryć mam dobrą wiadomość – Pocket Mine 2 pod względem rozgrywki nie różni się wiele od pierwowzoru. Po raz kolejny przychodzi nam uderzać toporkiem o różne podziemne elementy i zarabiać kasę za znalezione diamenty, węgiel i tym podobne. Oczywiście, nie byłoby sensu wypuszczania kolejnej gry, jeżeli nie posiadałaby ona cech charakterystycznych tylko dla siebie, ale rewelacji raczej w tym przypadku spodziewać się nie możecie.

pocket

Pocket Mine 2 do wyboru mamy więcej niż tylko jednego bohatera. Na „dzień dobry” dostajemy standardowego odkrywcę oraz jego przyjaciółkę. Kolejne postaci odblokowujemy wraz z postępem w grze, jednak tym razem nie odbywa się to tak, jak poprzednio, czyli nie kolekcjonujemy namiętnie specjalnych znaczków, a po prostu wydajemy wirtualną walutę występującą pod postacią czerwonych diamentów.

Pierwsza część opisywanej produkcji uraczyła mnie tym, że rozgrywka była kompletnie niezobowiązująca, a gracz miał za zadanie śrubować rekordy i ulepszać posiadane przez siebie karty mocy. Podobało mi się również to, iż ostateczny wynik zależał tylko od mojego szczęścia i umiejętności. Jak pewnie się domyślacie – w Pocket Mine 2 właśnie tego najbardziej mi zabrakło.

pocket1

Zabawa w grze podzielona jest na plansze, a te z kolei umieszczone są w różnych światach. Ukończenie każdego poziomu następuje w momencie, w którym dotrzemy do konkretnego miejsca pod ziemią. I niestety – dalej już iść nie możemy. Na mecie czeka na nas skrzynia z nagrodą i w zasadzie to byłoby na tyle. Nie ma możliwości bicia rekordów. Jedyne, co zostało po pierwszej części to funkcja ulepszania ekwipunku oraz kart, dzięki którym nasza postać zdobywa dodatkowe umiejętności.

Nie ma co ukrywać, że w Pocket Mine 2 bardziej postawiono na mikropłatności. To, że gracze nie mogą „poszperać” sobie w ziemi tak długo, jakby tego chcieli, świadczy o tym, iż autorzy opisywanej gierki chcą, aby wszystko było po ich myśli. No i – oczywiście – żebyśmy płacili w sytuacjach, gdy mamy ochotę jeszcze sobie pograć, a limity nam na to nie pozwalają.