Pixel Survive – relaksująca, uproszona wersja Minecrafta

0
1000

Fajnie jest pograć w Minecrafta, ale prawda jest taka, że aby wczuć się w klimat świata Steve’a i jego kumpli potrzeba wielu godzin. Jeśli chodzi o grę Pixel Survive, wszystko wygląda zupełnie inaczej. Wystarczy moment, by załapać zasady, a rozgrywka jest bardzo uproszona, jednak wciągająca i na swój sposób zagmatwana. Co ciekawe, tym razem nie przyjdzie Wam grać tylko dla samego relaksu. Będziecie musieli również… bić rekordy!

Akcję w Pixel Survive obserwujemy w starym dobrym dwuwymiarze, gdzie kamerka zamontowana jest z boku bohaterów i otaczających ich rzeczy. Co takiego jest naszym celem numer jeden? Przetrwanie. Żeby jednak móc pochwalić się dobrymi rezultatami, musimy robić coś więcej, niż tylko uciekać przed rywalami.

pixel

Pikselowy ludzik hasający sobie z drzewka do drzewka i kamienia do kamienia, wyposażony jest w broń, kilof oraz toporek. Każdy z tych przyrządów przydaje się w innych sytuacjach, ale jest to raczej na tyle oczywiste, że nie trzeba zbyt wiele więcej pisać. Musicie mieć – mimo to – świadomość, że zabawa w Pixel Survive to ciągłe wydobywanie surowców, craftowanie i upgrade’owanie. Bez tego ani rusz.

Kierowany przez nas bohater automatycznie wybiera odpowiednie narzędzie, ale to my sami decydujemy o tym, kiedy mamy ulepszyć dany element ekwipunku, a kiedy przeznaczyć konkretną część drewna czy żelaza na inne gadżety. Wśród tych ostatnich najistotniejsze są pułapki. Ich wybór jest całkiem spory, bo i przeciwników w Pixel Survive nie ma raczej mało.

Wściekłe gryzonie i węże to tylko początek tego, co czyha na życie człowieka mieszkającego w świecie Pixel Survive. Na szczęście, niepożądani goście decydują się na odwiedziny tylko i wyłącznie w nocy. W blasku słońca możemy zatem przygotowywać się na nocką walkę, czyli zbierać materiały potrzebne do budowy (nie podpowiem czego, bo to wszystko zależy od Waszej taktyki).

Postęp w Pixel Survive można zapisać i wczytać w dowolnej chwili, ale jeżeli przegracie, rozgrywka automatycznie dobiega końca i nie można sobie z tym w żaden sposób poradzić. W tym przypadku liczą się bowiem punkty składające się na ostateczny wynik. Im jest on wyższy, tym lepiej. Prościzna, no nie? 🙂