Pixel Force – jak rozpętałem pikselową wojnę światową

0
350

Pixel Force nie należy do wyjątkowo brutalnych produkcji i na pewno nie jest typową strzelanką wojenną. Ale to właśnie dzięki temu jest to smakowity kąsek dla miłośników dynamicznej rozgrywki w stylu retro. Gotowi na pikselową bitwę i świst kwadratowych pocisków?

W produkcji Pixel Force nie mamy misji kooperacyjnych ani nawet multiplayerowych deathmatchów. Jest za to spory wybór jednoosobowych zabaw – Classic, Endless i Daily Challenge. Jak to się mówi, do wyboru, do koloru.

Opisywana gierka jest przyjemną platformówką, w której nie zobaczycie zbyt wiele krwi (chociaż swoim dzieciom, by jej nie pokazał). Na szczęście, rekompensuje to kilkadziesiąt leveli dostępnych w trzech poziomach trudności, a do tego wszystkiego jest jeszcze nieograniczona zabijanka, gdzie mamy okazję zabijać przeciwka za przeciwnikiem. I to tak długo, jak będziemy mieć na to ochotę!

Twórcy Pixel Force dali sobie spokój z tworzeniem wirtualnej waluty. Dzięki temu nie musimy wydawać prawdziwej kasy albo nie gryzą nas wyrzuty sumienia, że nie pomogliśmy zdolnym programistom. Oczywiście, dodatkowe bronie i inne potrzebne gadżety nietrudno jest tu spotkać. Tylko iż wszystkie z nich dostajemy za swoje zasługi. Odblokowujemy konkretny level i automatycznie dostajemy coś w nagrodę. Chyba każdy z Was się zgodzi, że jest to znakomite rozwiązanie!

Nie wszyscy lubią piksele. Mnóstwo pikseli i mnóstwo pikseli. Na szczęście, grafika to chyba jedyny element, który może w tym przypadku być dla Was wadą. Trudno jakkolwiek przyczepić się do rozgrywki czy sterowania. To ostatnie polega jedynie na wykorzystywaniu standardowych dotykowych przycisków, a więc nie ma mowy o jakiejś wielkiej filozofii.

Pixel Force dostaniecie w Google Play za darmo. Gierka jest świetna i można spędzić z nią wiele nudnych popołudni. Właśnie kończę ten wpis i biorę się za kolejną misję. Niektórzy piszą, iż nie wszystkie da się ukończyć, ale ja się nie poddam. I Wam radzę działać dokładnie tak samo! A w razie problemów z oponentami, piszcie w komentarzach. Kto wie, może wspólnie coś zdziałamy? 🙂