Ping Pong Masters – a może by tak zostać Chińczykiem?

0
406

Lubiliście swego czasu pograć sobie w ping ponga? Jeżeli tak, na pewno macie albo chcielibyście mieć okazję zagrać w jedną ze swoich ulubionych dyscyplin na smartfonie. Bez względu na to, czy już odpowiednią apkę pobraliście, czy jeszcze nie – polecam Wam wypróbowanie produkcji Ping Pong Masters, która jednorazowo skradła mi ponad godzinę z życia.

Jak to zwykle w grach sportowych, w Ping Pong Masters chodzi o to, by wcielić się w postać wirtualnego zawodnika i postarać się zdobyć tytuł najlepszego z najlepszych. Sprawa – podobnie jak w prawdziwym świecie – prosta nie jest, ale przy odrobinie wysiłku i ciężkich treningów można sobie poradzić z każdym, nawet najbardziej wymagającym rywalem.

Zanim ruszymy na podbój wirtualnego świata pełnego utalentowanych sportowców, musimy przejść w grze przez pierwsze stopnie kariery. W tym przypadku chodzi o pokonanie w zagraconym garażu… babci oraz dwóch wkurzających i szczerzących zęby kuzynów. Dopiero po tzw. rodzinnych eliminacjach mamy okazję wziąć udział w nieco bardziej poważniejszych imprezach.

Poza trybem Kariery w Ping Pong Masters znalazło się miejsce również i dla Quickmatchu, czyli po prostu szybkiego i niezobowiązującego meczu, gdzie możemy sprawdzić swoje umiejętności w pojedynku z wybranym przez nas przeciwnikiem.

Bez względu na to, na jaką sportową zabawę się zdecydujemy przed każdą rozgrywką mamy możliwość wyboru sprzętu, to jest rakietki. Autorzy apki przygotowali dla nas wyposażenie różnej klasy. Na pierwszych rywali wystarcza podstawowy przedmiot, ale później trzeba już korzystać z nieco bardziej zaawansowanych „fantów”.

Oczywiście, dodatkowe rakietki czy też udział w poszczególnych turniejach to – cytując Ferdka z popularnego polskiego serialu – „nie są tanie rzeczy”. Dla niecierpliwych i zarazem spłukanych przygotowano mikropłatności, dzięki którym możemy za prawdziwe pieniądze doładować swój skarbiec z wirtualnymi monetami.

Do sterowania nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Polega ono na prowadzeniu rakietki palcem, a to – według mnie – najlepsze z możliwych rozwiązań. Jeśli  chodzi o grafikę, lepiej chyba być nie mogło. Nie mamy może w Ping Pong Masters do czynienia z realistycznym trójwymiarem, ale wszystko wygląda jak najbardziej w porządku.