PATTAP – układanka, która potrafi przegrzać mózg!

0
512

Uważacie, że składanie kartek papieru w coraz to mniejsze i mniejsze części jest wyzwaniem godnym przedszkolaka? Jeżeli tak, prawdopodobnie nie mieliście jeszcze okazji zagrać w barwną produkcję PATTAP stworzoną przez Japończyków ze studia Colopl, którą można po części nazwać ciekawą alternatywą dla androidowego hitu Paperama.

Mimo że w PATTAP występuje swego rodzaju główny bohater, wiemy o nim bardzo niewiele. Na pewno kolorowo się prezentuje i mieszka w krainie pełnej kolorów tęczy, fikuśnych domków oraz innych elementów, jakich na próżno szukać w prawdziwym świecie.

Dlaczego jednak tak ważne jest dla niego składanie trójkątnych karteczek? Na to pytanie ciężko jest odpowiedzieć. Być może próbuje ukryć przed rodzicami oceny z kartkówek, a może jego misja jest zdecydowanie wyższej rangi i na jego barkach spoczywają losy naszej planety.

Tak jak po części wspomniałem, naszym zadaniem w opisywanej produkcji jest składanie kartek papieru. W zależności od wybranego przez nas działu, mamy okazję składać trójkątne albo kwadratowe elementy. W teorii nie wydaje się to niczym trudnym, co jest dość zrozumiałe. Jeśli jednak chce się w stu procentach wykonać powierzone nam w grze zadanie, musimy przygotować się na niezłe męczarnie. Rzecz jasna, głównie o charakterze umysłowym.

Celem numer jeden w PATTAP jest zdobycie jak największej liczby punktów. Na jego realizację mamy określoną liczbę sekund, w trakcie których możemy ukończyć niezliczoną liczbę etapów.

Na czym polega trudność? Przede wszystkim na tym, że jedna kartka może zostać złożona nawet dziesięciokrotnie, a inna pięć razy mniej. Dodatkowo, musimy wziąć pod uwagę fakt, iż nie możemy na planszy pozostawiać pustych pól, natomiast puszczenie palca w trakcie składania jest jednoznaczne z rozpoczęciem całego procesu od nowa.

Początkowo wydawało mi się, że PATTAP powinno być zamieszczone w kategorii dla dzieci. Nie musiałem jednak zbyt długo czekać na to, by przekonać się, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż się wydaje. „Schody” zaczynają się głównie w późniejszych etapach, choć czasem i te pierwsze potrafią wybić nas z umysłowej równowagi.

Na koniec muszę powiedzieć słówko o oprawie audiowizualnej. To ona bowiem jest – według mnie – jedną z największych zalet produkcji studia Colopl. Już dawno nie spotkałem się z tak dobrze prezentującą się apką oraz dźwiękami, które wpadają w ucho na długie godziny.