Paplinko – znana rozgrywka, która (tym razem) nigdy się nie kończy

0
524

Na pewno kojarzycie gry, w których zbijamy jedną kulką inne, sporo mniejsze i staramy się przy tym zdobyć jak najwięcej punktów. Czy pamiętajcie jednak aby którakolwiek z nich oferowała niekończącą się, niepodzieloną na plansze, rozgrywkę? Jeśli nie, na pewno Paplinko Was zainteresuje!

Paplinko nie grzeszy pięknością. Już podczas uruchomienia sprawia wrażenie prostej, amatorskiej produkcji, która powstała z nudów. Na szczęście, dość szybko da się zapomnieć o jej wizualnych wadach, a wszystko to dzięki oferowanej zabawie. Ta ostatnia po prostu nie daje nam się nudzić. Oczywiście, pod warunkiem, że zbijanie kulek jest dla nas czymś więcej, niż synonimem nudy.

pap

Zgodnie z tym, co już pisałem, w Paplinko nie mamy do czynienia z podziałem na plansze. W praktyce wygląda to tak, że śrubujemy swoje rekordy tak długo jak tylko mamy na to ochotę, a kiedy zabraknie nam już kulek, musimy po prostu poczekać na ich regenerację. Warto przy tym dodać, iż czasem z pomocą przychodzą nam nagrody umieszczone na dole planszy. Dzięki nim możemy, między innymi, doładować również konto z wirtualnymi pieniążkami.

Rozgrywka w Paplinko tylko na początku wydaje się prosta i pozbawiona większego sensu. Reguła jest prosta: im więcej punktów mamy, tym trudniej się robi. Wszystko to ze względu na chociażby zielone potwory, z którymi spotkanie jest jednoznaczne ze stratą połowy dotychczas zebranych „oczek”.

pap1

Użycie konkretnej liczby elementów jest jednoznaczne z awansem na nowy poziom doświadczenia. Levele dają nam możliwość odblokowywania nowych teł czy też kulek. I choć nie jest to jakieś wyjątkowo wyszukane urozmaicenie zabawy, wbrew pozorom, potrafi zmotywować.

Jestem zadowolony z czasu, jaki spędziłem z Paplinko. Nie sądziłem, że postanowię zostawić tę grę na swoim smartfonie, a teraz jestem niemal pewny, iż raz na kilka dni będę do niej wracał, żeby trochę się odmóżdżyć. Wam proponuję zrobić dokładnie tak samo. Mam tylko nadzieję, że nie jesteście wyjątkowo wybredni w kwestii grafiki, gdyż w takim przypadku bohaterka tego wpisu raczej nie spisze się najlepiej.