Own Kingdom – nadszedł czas zemsty, wredne gobliny!

0
482

Złe, a przede wszystkim niebezpieczne, stwory zaatakowały sielankową krainę. Podczas obrony zamku króla zginęło wiele osób i teraz to my, jako gracze, musimy ich pomścić. W Own Kingdom możemy korzystać z pomocy rycerzy, czarodziejek czy wyszkolonych łuczników. Zadanie przed nami stojące i tak nie jest jednak tak proste, jak sobie myślicie.

Przed pobraniem gry, twórcy Own Kingdom zapewniali mnie, że będę miał do czynienia z zupełnie nowym wymiarem gatunku tower defense. Bardzo bym chciał napisać, że mieli rację, ale nie do końca mogę zgodzić się z ich opinią. Na szczęście, nie oznacza to, że cała produkcja powinna być przez Was traktowana po macoszemu. Co to, to nie!

own

Do naszej dyspozycji oddano trzy rodzaje rozgrywki. Najważniejszy, czyli ten, który opowiada nam historię głównych bohaterów, dostępny jest od samego początku. Jeszcze nie domyślacie się, co takiego musimy w nim robić? To przecież oczywiste – chodzi o obronę księżniczki, która znajduje się na jednej z wież. Jeżeli oponenci się do niej dorwą i zniszczą, przegrywamy.

W przeciwieństwie do innych tego typu aplikacji, w Own Kingdom sami tworzymy w trakcie rozgrywki elementy systemu obronnego. Ten, na którym znajduje się córka króla, pojawia się od razu, ale z kolejnymi jest zupełnie inaczej. Oczywiście, nie możemy sobie budować za darmo. Podobnie ma się sprawa z naszymi podopiecznymi – rekrutacja któregokolwiek z nich też wiąże się z wydatkiem, a pieniądze zarabiamy przecież tylko dzięki skutecznym atakom.

own1

Jeżeli chodzi o wygląd, Own Kingdom nie powinno Was zawieść, chociaż nie liczę też na jakieś brawa z Waszej strony. Moim skromnym zdaniem, twórcy opisywanego tytułu poszli trochę na łatwiznę i – niestety – nie stworzyli czegoś, co można by było chwalić na każdym kroku.

Pocieszające jest w tym wszystkim to, że w Own Kingdom nie mamy do czynienia z wieloma mikropłatnościami. Nie mamy również limitu żyć, dzięki czemu możemy grać tak długo, jak tylko mamy na to ochotę. Wydaje mi się, że dla wielu z Was będzie to wystarczający argument do tego, by pobrać bohaterkę tego wpisu i dać jej szansę.