One Finger Death Punch – nawalanie proste jak nigdy!

0
420

Największą zaletą gry mobilnej One Finger Death Punch miała być jej prostota. Niestety, prawda jest taka, że to, co zostało stworzone, aby nas zachwycać, wcale nie spełnia swojej roli. Jeżeli zastanawiacie się, w jaki sposób można stworzyć bijatykę, która wymaga sprawnego operowania dwoma palcami, zapoznajcie się z poniższą recenzją.

Świat stworzony na potrzeby produkcji One Finger Death Punch jest dość specyficzny. I naprawdę nie ma w tym sformułowaniu ani krzty przesady. Dlaczego? Bohaterami gierki są ludziki bez oczu i ust, którzy nie mają na sobie ani specjalnych ubrań, ani magicznych dodatków. Z tego, co pamiętam z czasów szkolnych, takich „człowieków” nazywało się patyczakami i jest zdecydowanie najtrafniejsze określenie.

Zabawa w grze polega na załatwianiu wirtualnych przeciwników idących w stronę kierowanej postaci. Standard nad standardy? No właśnie nie do końca. A wszystko dlatego, że w One Finger Death Punch nie sterujemy główną postacią bezpośrednio, a po prostu decydujemy o tym, kiedy ma zadać cios z lewej, a kiedy z prawej ręki.

Aby nasze uderzenie było najtrafniejsze, musimy zwracać uwagę na paski mocy znajdujące się na dole ekranu. Niby powinno nam to utrudniać wykonanie zadania, jednak wcale tak nie jest. Szczególnie tyczy się to początków, kiedy nasi oponenci padają po jednym ciosie. I to wcale nie jakimś wyszukanym, lecz takim najzwyklejszym z możliwych.

Tryb kampanii (jest jeszcze Survival, oferujący zabawę w śrubowanie rekordów) w One Finger Death Punch oferuje nam kilkanaście rozdziałów z planszami, które możemy ukończyć maksymalnie na trzy gwiazdki. Levele różnią się od siebie wyglądem i poziomem trudności, ale to zdecydowanie za mało, aby wciągnąć nas na dłużej niż pięć minut. Winne jest tu przede wszystkim sterowanie, które – jakby to powiedzieć – nie pozwala nam rozwinąć skrzydeł, a jedynie wymaga wykonywania typowo monotonnych zajęć.

Zrealizowane cele w grze to okazja do powiększenia konta z wirtualną walutą. Po wyeliminowaniu określonej liczby wrogów możemy wybrać jedną z trzech skrzyń. Zawierają one losową ilość srebrnych bądź złotych monet. Niestety, zazwyczaj jest tak, że „dziwnym trafem” zawsze decydujemy się na najmniej wartościową paczuszkę.

Ulepszeń znajdujących się w opisywanej produkcji jest całkiem sporo. Pytanie tylko, czy jest to wystarczający powód, by zainstalować One Finger Death Punch. Moim zdaniem – nie. W końcu w Google Play jest pełno bijatyk pozwalających na dużo więcej niż dzieło studia Mobirix.