My Om Nom – z Cut the Rope do… Pou

0
818

Na pewno w mniejszym lub większym stopniu kojarzycie zielonego, zębatego stworka z gry Cut the Rope. Jeszce do niedawna znaliśmy go tylko jako żarłacza cukierków. Dzięki produkcji My Om Nom może się to zmienić. W końcu – jak wiadomo nie od dzisiaj – wspólne mieszkanie zawsze daje okazję do bliższego poznania drugiego osobnika.

Ludzie ze studia ZeptoLab wpadli na genialny pomysł „odświeżenia” swojego hitu. Postanowili nie przygotowywać kolejnej części Cut the Rope, natomiast przypomnieć o niej ludziom, oddając im do dyspozycji klona popularnego Pou. Czy jednak w tym przypadku aby na pewno dobry pomysł idzie w parze ze świetną, wciągającą rozgrywką? Wystarczy chwila, byście sami się o tym przekonali.

Przed rozpoczęciem zabawy wybieramy płeć naszego mobilnego przyjaciela, a następnie specjalny tutorial demonstruje nam, w jaki sposób karmić, dbać o higienę i „lulać” do snu. Nikt z Was nie powinien mieć problemów z załapaniem podstaw aplikacji. Trzeba bowiem przyznać, że jest ona bardzo prosta oraz czytelna i co najważniejsze – prezentuje się bardzo atrakcyjnie i nowocześnie.

Spodziewałem się po zielonym stworku, że będzie on upierdliwy, zrzędzący i trudny do wychowywania. Nic bardziej mylnego. Szczerze powiedziawszy, bardzo miło spędziłem czas z My Om Nom i gdyby nie fakt, że do tego typu gier wymagana jest systematyka, na pewno pozostawiłbym ją na swoim smartfonie.

Wszystkie wykonane przez nas czynności nagradzane są gwiazdkami. Dzięki nim zdobywamy wyższe poziomy doświadczenia, a to z kolei pozwala nam na kupowanie nowych mebli, ubrań oraz innych mniej lub bardziej potrzebnych dodatków czy przedmiotów codziennych. Warto również wspomnieć o tym, że po 7 poziomie odblokowujemy w My Om Nom dostęp do ogrodu. Kolejne stopnie zaawansowania pozwalają nam natomiast na sprawdzenie się w nowych mini-grach.

ZeptoLab postarał się przy tworzeniu pobocznych rozgrywek. Przygotował ich kilka i każda z nich nie tylko charakteryzuje się fajnym wyglądem, lecz również daje okazję do potrenowania mózgu. Szkoda tylko tego, że zabawy wprowadzono mikropłatności. Przez nie nałożony jest na nas limit w postaci punktów energii. Cóż, chyba już do takich rzeczy przywykliśmy, no nie?