Mosquito Must Die – faraon i… wkurzające komary

0
476

Chociaż na chwilę obecną zamiast komarów powinniśmy obawiać się niskich temperatur oraz śniegu, bzyczące, niekiedy bardzo wkurzające, owady nie dają nam o sobie zapomnieć. I nie chodzi mi tu wcale o jakąś ich niespodziewaną plagę, lecz o… grę mobilną Mosquito Must Die.

Gra Mosquito Must Die jest pikselową, bardzo prostą produkcją, w której gracz dotyka ekranu palcem i w zasadzie nic więcej. Oczywiście, wspomniane ruchy wykonuje się po coś, a nie jedynie dla dobrej zabawy. Łatwo na to wpaść – chodzi o zabijanie komarów, a raczej o zbicie ich na przysłowiowe kwaśne jabłko.

mosq

Rozgrywka – w skrócie – wygląda tak, że wirtualna postać non-stop rusza rękoma (czasem wyposażonymi chociażby w klapki „japonki”), a naszym zadaniem jest uderzenie w wyświetlacz w momencie, gdy nieznośny owad znajdzie się w ich zasięgu. Owszem, skomplikowane to to nie jest. Problem w tym, że w świecie mobilnym nie możemy sobie pozwolić na zbyt wiele nieudanych prób.

Na dole ekranu znajduje się specjalny pasek, który uzupełnia się za każdym razem, gdy dorwiemy się do jakiegoś przeciwnika. Wszystko jest w porządku, kiedy niebieskiego koloru na poziomym polu jest coraz więcej. Gorzej, gdy zaczyna go brakować, bo wtedy jesteśmy o krok od porażki.

Zabawa polegająca na biciu rekordów punktowych z pewnością nie każdego z Was przekonuje. Może zatem pojawiają się na Waszych twarzach rumieńce na wiadomość, że w Mosquito Must Die mamy dwa rodzaje dodatków urozmaicających zabijanie komarów.

mosq1

W opisywanej gierce można realizować powierzone zadanie w kilku zupełnie innych środowiskach. Po zaliczeniu konkretnej liczby zgonów komarów, możemy, na przykład, zamienić mieszkanie w bloku na… piramidę. Oczywiście, nie pomaga nam to w uzyskiwaniu lepszych rezultatów. Do tego służą cztery rodzaje power-upów, które modyfikujemy za zdobywane w Mosquito Must Die pieniążki.

Okej, może sezon letni dobiegł końca, ale nikt nie powiedział, że nie warto już zacząć trenować przed następnym. W końcu w naszym kraju na deficyt komarów się nie zanosi, prawda? 🙂