Moshling Rescue – morderca czasu z gatunku match-3

0
592

Macie już dosyć gier match-3, które pojawiają się w Google Play szybciej niż grzyby po deszczu? W pewnym sensie Wam się nie dziwię. Mam jednak nadzieję, że znajdziecie trochę wolnego miejsca w swoim smartfonie, aby pobrać na niego apkę o nazwie Moshling Rescue. Nie charakteryzuje się ona wprawdzie stuprocentową oryginalnością, ale mogę Was zapewnić, że znajdziecie w niej kilka interesujących elementów rozgrywki, a sama zabawa wciągnie Was na znacznie dłużej niż przysłowiowe pięć minut.

Wirtualny świat stworzony na potrzeby Moshling Rescue jest kolorową krainą, w której rządzą urocze i przesympatyczne zwierzaczki oraz… słodkie jak miód żelki o różnych kształtach i barwach. Nie pytajcie mnie skąd w ogóle taki pomysł, bo nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. I przyznam się, że w ogóle się tym nie przejmuję, bo dla mnie najważniejsza jest rozgrywka, a ta w opisywanym tutaj tytule zrobiła na mnie naprawdę bardzo pozytywne wrażenie.

mon1

Tak jak pisałem, Moshling Rescue to kolejny przedstawiciel gatunku match-3. Tutorial czy też moje instrukcje na temat tego, co trzeba robić są w tym przypadku absolutnie nie potrzebne. Warto jedynie zatrzymać się na chwilę przy głównym celu zabawy. Nie chodzi bowiem tutaj o zbieranie punktów, lecz ratowanie wspominanych już przeze mnie zwierzaków oraz eliminowanie niepotrzebnych żelek.

To, co wyróżnia apkę z tego wpisu na tle konkurencji, to fakt, iż każda plansza jest w niej zupełnie inna. Czasem przychodzi nam po prostu pomóc stworzonku przejść drogę do domu, jednak zdarza się, że przeszkadzają nam w tym skały albo ziemia, w której zwierzak się zakopał. A wówczas kombinowania jest co nie miara.

mon

Moshling Rescue nie zabrakło miejsca dla power-upów. Pierwszy z nich odblokowuje się na dwunastym poziomie. Oczywiście, nic nie jest dostępne za darmo. Wszystkie dodatki ułatwiające nam wykonywanie zadania możemy kupić za wirtualną walutę, którą są diamenty i fasolki.

Plansz do przejścia w grze jest całe mnóstwo. Mimo to, nawet ze szczerymi chęciami, nie zawsze możemy ukończyć je w szybkim tempie. Wszystko przez limit żyć, który wymaga od nas czekania na zregenerowanie się serduszka albo też połączenie się z Facebookiem i wirtualne żebranie czy – jak kto woli – wysyłanie niezobowiązujących próśb.